Spring Makeup🌿🕊️

 Co powiecie na nowy makijaż artystyczny w moim wydaniu? Jako, że za oknem mocno się rozpogodziło, pomyślałam, że taka publikacja na blogu to dobry plan. Tym razem ozdobną część skupiłam typowo na policzku, a resztę zostawiłam dosyć naturalnie, choć też z podkreśleniem i zachowaniem tych samych kolorów. Są młode listki i uroczy ptaszek. Cały ten malunek wykonałam kredkami do oczu i eyelinerami, co pozwoliło mi wydobyć gdzieniegdzie bardziej intensywne barwy. Na oczach te same zielenie i najjaśniejszy brąz. Podkreśliłam też dolną powiekę białą kredką. Usta natomiast pomalowałam jedyną brązową szminką jaką mam, więc może jakoś idealnie się nie wpasowała, ale myślę, że jakoś mocno się nie wyróżnia, to co miało zostać na pierwszym planie tam jest. ;) Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii, dlatego zapraszam do oglądania! 🌿

Co sądzicie? Może są jakieś tematy, jakie chcielibyście abym odwzorowała w takim kreatywnym makijażu?

Artystyczne makijaże inspirowane pomadkami

 Cześć kochani! Nie udało mi się jeszcze nadrobić wszystkich komentarzy od Was, ale stwierdziłam, że nie ma co dłużej czekać i dodam moje ostatnie poczynania makijażowe. W moje ręce trafiły smakowe pomadki, które zainspirowały mnie do tego kreatywnego wyzwania. Muszę przyznać, że malowanie bardziej wyrazistych obrazków na ustach do najprostszych nie należy, bo usta same w sobie są kształtne i mają wiele zakrzywień, które wpływają na prezentację malunku. Było to dla mnie małe wyzwanie, bo pomijając nierówności nie jest to też jakiś duży obszar do dyspozycji. Mimo to wyzwanie, które sama sobie narzuciłam zostało zrealizowane - jestem ciekawa czy udało mi się choć trochę odwzorować smaki, które kryją się w pomadkach. ;)


Niebieska malina

Pierwsza pomadka kryje w sobie słodki smak, który totalnie skojarzył mi się z owocami leśnymi. Pachnie bardzo przyjemnie, dobrze nawilża, w smaku jest bardzo subtelna. Kształt jej opakowania jest tradycyjny, z bajkową etykietą. Jak dla mnie zdecydowanie wygrywa tu zapach, który bardzo umila jej noszenie.

 

Beza

Druga pomadka totalnie zauroczyła mnie swoim wyglądem, bo jest w kształcie uroczej pandy. Muszę przyznać, że nie miałam jeszcze kosmetyku do pielęgnacji ust w tak słodkim kształcie. Jej smak odpowiada bezie, za którą niestety nie przepadam jeśli chodzi o słodkości i to też chyba odbiło się trochę na mojej ocenie smaku i zapachu. Jak dla mnie za słodko, po oblizaniu ust czuć cukier, a sam zapach niestety mnie osobiście przytłacza. Nie jest to opcja dla mnie.





Kiwi

Niepozorna figurka Spiderman'a, którą można zawiesić jako breloczek, okazałą się moją ulubioną pomadką z tych wszystkich opcji. Choć nie jestem jakąś wielką fanką Marvel'a, tak całokształt wyglądu pomadki jest tak kreatywny i wyjątkowy, że szybko trafił w moje serce. W dodatku smak kiwi okazał się bardzo orzeźwiający, jeśli chodzi o zapach. Nie przytłacza, mimo, że jest bardzo intensywny. W smaku jest słodki i choć nie do końca tego smaku się spodziewałam, to ogólnie w tej pomadce wszystko oceniam bardzo na plus.

Dajcie znać co sądzicie o takiej prezentacji pomadek. 
Wszystkie pochodzą od marki Lip Smacker, jeśli bylibyście zainteresowani.
Który smak spodobał się Wam najbardziej - zarówno artystycznie jak i smakowo?

Glitter Makeup

Cześć Wam! Dziś pragnę się z Wami podzielić kolejnym makijażem artystycznym, który udało mi się wykonać. Uwielbiam brokat i to właśnie on był inspiracją do tego makijażu. Dodatkowo, nie wiem czy wiecie, ale mam małego bzika na punkcie holograficznych barw. Jak dla mnie są po prostu mega wyjątkowe. Czuję, że ten odcień trochę mnie odzwierciedla patrząc metaforycznie na ilość widocznych odcieni barw, bo nie umiem zająć się jedną pasją, chciałabym spróbować w życiu wszystkiego! Mam mnóstwo kreatywnych wizji w różnych dziedzinach i tak właśnie sobie wyobrażam moją kreatywną duszę. Ogólnie to cudowne, że są teraz takie materiały/farby, które mogą przechwycić kilka barw w jednej! 

Ja wykonałam ten efekt samodzielnie równymi barwami i podsyciłam właśnie głównym naszym punktem, czyli brokatem. Miałam do dyspozycji akurat duże drobinki w żelu. Bardzo chciałam je w końcu wypróbować, a akurat pasowały kolorystycznie, stąd ten wybór. Teraz wiem, że drobniejszy brokat jest łatwiejszy do fotografowania, nie powiem, są tylko dwa zdjęcia, bo uzyskać to co chciałam Wam pokazać nie było łatwo. 

Tak więc do makijażu użyłam dwóch paletek cieni, a kolorów było wbrew pozorom sporo. Zaczęłam na opak, bo od różu, ale to nie zrobiło w sumie dla mnie różnicy, ale jeśli chcielibyście go odtworzyć, to jednak łatwiej będzie blendować kolory od najjaśniejszego, czyli bieli. Użyłam dwa odcienie różu i zaczęłam przechodzić nie fiolet i granat. Po tym różne odcienie niebieskiego, a biel uzyskałam tak intensywną za pomocą kredki do oczu - jest niezastąpiona. ❤️ Już w tym etapie powstał fajny, trójwymiarowy efekt, ale niestety nie zrobiłam wtedy żadnego zdjęcia. Brokat uwydatnił mocno biel, na czym bardzo mi zależało, co świetnie złapało się na pierwszym zdjęciu. W realu wyglądało to w ogóle mega efektownie. Myślę, że jeszcze wrócę do tego motywu i stworzę jeszcze coś holo w moich makijażach! ✨

Jak Wam się podoba dzisiejszy makijaż?

Lubicie holograficzne barwy?

Jesienna herbatka 🍁🫖

 Cześć! Co u Was? 🍁 U mnie dosyć mocno aktywnie, przez co musiałam odpuścić sobie publikację wpisu w tamtym tygodniu. Jednak dziś Wam to wynagradzam i przychodzę z pysznym przepisem na herbatkę, w dodatku urozmaiconą o tematyczny makijaż. 🍂

Do stworzenia mojej jesiennej herbatki użyłam przede wszystkim owoców: cytryny, granatu, pigwy, jabłka. Pojawił się także imbir, goździki i miód. Jeśli chodzi o wybór herbaty, to ja osobiście najczęściej sięgam po zieloną herbatę i różne mieszanki ziół. Jestem bardzo ciekawa jakie kompozycje królują u Was?

Co do makijażu w ruch poszły przede wszystkim kolorowe kredki do oczu, taką kredką wykonałam też efekt pary, ale dla podsycenia kolorów dodałam też cieni do powiek głównie na liściach. Czarny zarys wykonałam eyelinerem i to w sumie tyle. ;) Jak Wam się podoba?



🍂

Bloody Tiger Makeup

Cześć kochani! Jako, że to dziś mamy Halloween, a jutro będziemy poświęcać czas na odwiedzenie grobów bliskich nam osób, wpis z makijażem pojawia się trochę szybciej. ;) Wosk z poprzedniego wpisu wykorzystałam na makijaż z krwawym tygrysem. Zamysł był taki, aby tygrysie paski były krwawiącymi ranami. O ile w głowie ten pomysł wyglądał świetnie, tak przy realizacji okazał się całkiem skomplikowany i trudny, ale coś tam wyszło. Dla większego dopasowania wykonałam też fryzurkę z uszami. Prócz krwawych pasków namalowałam też kilka zwykłych, czarną kredką do oczu. Nos też zrobiłam cały w krwi, pyszczek wymodelowałam z wosku i wbiłam do niego wąsy. Na ramionach również pojawiły się paski i dla podkreślenia zwierzęcego charakteru domalowałam tygrysie łapy. Jak na pierwszą próbę z takim woskiem myślę, że wyszło całkiem fajnie. Myślę, że za kilka lat postaram się odtworzyć ten makijaż, bo nie wszystko wyszło tak jak chciałam. Dajcie znać jak Wam się podoba, zapraszam do oglądania! ;)



Jak się Wam podoba? 
Jaki makijaż wybraliście w tym roku, jeśli świętujecie?

Chaotic Spirits Makeup

 Cześć Wam! Zaczynamy halloween'ową serię wpisów na blogu szybkim i wcale nie takim trudnym makijażem z duchami. Zajął mi on dosłownie 20 minut i choć nie jest przez to perfekcyjny, uważam, że wyszedł dosyć zjawiskowo i będzie fajną propozycją na halloween'owe wyście. ;)

Do jego namalowanie potrzebować będziemy trzech kosmetyków: białej kredki do oczu, czarnego eyelinera i czarnego cienia do powiek. Całe powieki porywamy grubą warstwą cienia, zakrywamy nim obszar aż do brwi. Następnie cieniujemy już lżejszą warstwą obramowanie naszych wielkich, czarnych oczu, aby uzyskać efekt 3D. Po wycieniowaniu chwytamy za białą kredkę. Tworzymy nią zarys duszków, nie muszą być idealne, niech latają w różne strony. Na koniec działamy eyelinerem. Tworzymy nim oczy i buzie duszkom, dodatkowo gdzieniegdzie dodałam też zarys sylwetką duchów, ale to nie jest konieczne. ;) Usta pomalowałam czarną kredką do oczu, o której nie wspomniałam wyżej. Tak naprawdę mogą być też białe, dla podkreślenia duszkowej wizji, a nawet w jakimś fajnym kolorze. 

Jak widzicie nie jest to aż tak skomplikowane, taki makijaż super wypełni czarna stylizacja i jesteście gotowi na halloween'ową domówkę! Zapraszam na zdjęcia. :)


Jak Wam się podoba? 

Zgadujcie co będzie inspiracją do kolejnego makijażu.;)

Elf leśny 🍄 charakteryzacja

Dziś mam dla Was nieco bajkowy, baśniowy klimat charakteryzacji. Przemieniłam się w leśnego elfa, którego główną inspiracją był muchomor. 🍄 Jest czerwono i są białe akcenty w postaci kropek jak i eyelinera na oczach i rzęsach. Czerwone przebarwienia uzyskałam dobrze napigmentowanym cieniem. Za robienie zdjęć wzięłam się trochę za późno, przez co nie udało się uchwycić kolorów tak jak chciałam. By je wydobyć lekko podrasowałam zdjęcia, może trochę nieudolnie, ale polecam obejrzeć je w pojedynkę, robią fajniejsze wrażenie. ;) Od zawsze podobały mi się takie fantastyczne charakteryzacje. Może macie ochotę zainspirować mnie do kolejnego makijażu? 🖌️ W międzyczasie zapraszam do oglądania obecnych efektów!


🍄🍄🍄
Jak Wam się podobam w elfim wydaniu? 
Jaką magiczną postacią chciałabyś/chciałbyś zostać na jeden dzień?

Ja cała w kwiatach - Pani Wiosna

 Cześć Wam! Co u Was ciekawego? U mnie dużo się dzieje, niedługo pewnie będę pomału chwalić się swoimi poczynaniami. Jestem ostatnio bardzo wielozadaniowa, ale podoba mi się taki tryb życia! Działam m.in. jako fotograf, tatuator, malarz-artysta i budowlaniec... 😁 To ostatnie pochłania najwięcej mojego czasu, ale i daje najwięcej radości. Póki co tylko tyle rąbka tajemnicy odsłaniam, gdy przyjdzie odpowiedni czas, to opublikuję oddzielny wpis na ten temat. ❤️

Dziś natomiast przychodzę z małą charakteryzacją. Nie zaszalałam tym razem z makijażem, bardziej bawiłam się kwiatami. To one miały być główną atrakcją, dlatego postawiłam na normalny makijaż w odcieniach goździków. W tym roku dużo ich zawitało u nas w wazonach. Bardzo spodobał mi się efekt jaki uzyskałam upinając je na włosach. Myślę, że chętnie do tego wrócę przy jakiś zdjęciach. 🌸 

Jak Wam się podoba moja wizja Pani Wiosny?

Niestety za późno się za to zabrałam i do zdjęć plenerowych było już za ciemno. 
...może następnym razem. ;)

Przy okazji życzę Wam wspaniałych Świąt Wielkanocnych, spędzonych w gronie bliskich osób! Niech te dni będą wyjątkowe i dadzą Wam wiele radości i odpoczynku! 💜🥚

Makijaż z okazji tłustego czwartku 🍩

Dzisiaj pączków zjedz trzydzieści,
ile ci się w brzuchu zmieści
i faworków dorzuć sto,
dziś obżarstwo że ho-ho!
Z dżemem, z serem albo z toffi,
wybór jest bardzo szeroki. 
Słodkie grzeszki dozwolone,
a buzie zadowolone!

Smacznego!


Zostawiam Was z pączkowym makijażem i domowymi pączkami babci. ❤️

Koniecznie dajcie znać ile pączków dziś zjedliście! 🍩

Jesienny liść - Makijaż artystyczny

 Cześć kochani! Dziś przychodzę do Was z kolejnym artystycznym makijażem, tym razem jest to charakteryzacja inspirowana jesiennym liściem ...i to dosłownie, bo spróbowałam odtworzyć liść klona kosmetykami. 🍁✨

Do stworzenia makijażu potrzebowałam paletki z wieloma odcieniami. Wykorzystałam różnorodne odcienie brązu, pomarańczy, czerwieni, a nawet zieleni. Dzięki cieniom udało mi się oddać cudowne barwy liścia, natomiast żyłki liścia i delikatną obramówkę uzyskałam malując na twarzy kredką do oczu. Taką kredką namalowałam też łodygę liścia. Starałam się używać ciemnych brązów i tym razem nie sięgać aż tak po kolor czarny. Dla większej trójwymiarowości dodałam również białą kredkę. Przejechałam nią tam gdzie są żyłki, aby bardziej je podkreślić. Na koniec wykonałam lekki cień na krawędziach, aby liść nie wyglądał płasko na buzi. 


Efekt końcowy myślę, że wyszedł całkiem realistycznie, ale to oceńcie już sami! Czekam na Wasze komentarze. ;)


Makijaż permanentny - usta

 Makijaż permanentny to zdecydowanie nowość, jeśli chodzi o moje doświadczenia z kosmetycznymi zabiegami. A jeśli mam być szczera, to był to ogólnie mój pierwszy zabieg kosmetyczny, na jaki się zdecydowałam. Choć już dawno słyszałam o tym sposobie, nie zagłębiałam się w jego zalety. Chyba najbardziej zszokowało mnie, że taki rodzaj makijażu może utrzymać się nawet do 2 lat! Jako, że bardzo lubię podkreślać usta, czuję się w szminkach o wiele pewniej siebie, a nie zawsze mam czas, aby sięgnąć rano po kosmetyki, stwierdziłam, że to może pozytywnie wpłynąć na moje samopoczucie i wizerunek. 

Ponadto uznałam, że niezmywalna szminka podczas jedzenia, która nie będzie przy okazji brudzić kubka, czy partnera przy pocałunkach oraz nie wysuszająca ust, nie została jeszcze przeze mnie znaleziona. Decydując się na makijaż permanentny ust liczyłam, że osiągnę ten efekt. Tak więc zaryzykowałam i zapisałam się na takowy zabieg. Czy jestem zadowolona? Zapraszam do czytania!


Konsultacja

Podczas konsultacji mogłam na spokojnie podpytać o wszystko linergistkę. Zostały zaproponowane pasujące do mnie kolory oraz zrobiłyśmy wstępny obrys ust. Choć ja i tak nie planowałam zmieniać kształtu ust, dowiedziałam się, że powiększenie ust poprzez wytatuowanie obrysu wyżej niż z naturalną linią da efekt rozmazanej szminki. Takim zabiegiem można wizualnie wyrównać usta, jednak nie w każdym przypadku... np. u mnie linia ust przy kącikach przebiega w różny sposób, z jednej bardziej na prosto a z drugiej jest zaokrąglona i próba takowej korekty mogłaby tylko popsuć całkowity efekt.


Przebieg pigmentacji ust

Tak jak na konsultacji, zaczęłyśmy od namalowania obramówki kształtu moich ust. Dopiero po zaakceptowaniu przeze mnie szkicu mogłyśmy przejść do nanoszenia pigmentu. Jeśli coś bym chciała poprawić, z pewnością zostałoby coś na to zaradzone, jednak w moim przypadku już pierwszy szkic okazał się perfekcyjny. 

Sama pigmentacja trzeba przyznać, że do przyjemnych nie należy. Usta są delikatne i bardzo czułe na dotyk, dlatego być może ten zabieg nie okaże się dobrym pomysłem dla bardzo wrażliwych na ból osób. Jest oferowane znieczulenie, ale u każdego działa inaczej. U mnie np. na górnej wardze przyjęło się świetnie, nic nie czułam, natomiast na dolnej wardze czułam ból o wiele silniej i nawet znieczulenie nie łagodziło tego uczucia. 

Zabieg kosmetyczny wykonywany był sterylnie i z dbałością, czułam się bardzo komfortowo, co bardzo doceniam. Pigmentacja trwała ok. 3 godziny i została przeprowadzona w pozycji leżącej, aby linergistka mogła z każdej strony podejść i mieć większy komfort pracy. 

Przy ostatnich poprawkach wyczuwalne było mocne powiększenie się ust. Po zakończeniu zabiegu natomiast zostało naniesione masełko na usta.


Efekt po zabiegu

Moje pierwsze wrażenie po zabiegu było lekko zmartwione. Moje usta tak urosły, że chciało mi się z siebie śmiać, a jednocześnie nie chciałam tak wyglądać. Jednak zostałam zapewniona, że opuchlizna zejdzie i będzie widać różnicę już wieczorem, co rzeczywiście się wydarzyło. Usta po 3 godzinach wyglądały już dużo lepiej, choć całkowita opuchlizna zeszła mi dopiero na 3 dzień. 



Efekt po wygojeniu

Oczywiście efekt tuż po zabiegu to nie tylko zakłamany rozmiar ust, ale także kolor. Po całkowitym przyjęciu się pigmentu nie jest aż tak wyraziście. Ja na początek zdecydowałam się na delikatny efekt w odcieniach różu i czerwieni. Skóra tak jak w tatuażu musiała się zagoić i tak przez 5 dni z moich ust odchodziła złuszczająca się warstwa naskórka. Nie można zrywać tych skórek samemu, muszą zejść same. Usta pielęgnowałam przez ten czas maścią Alantan, po którą chętnie sięgam do tej pory, to ona dodała tego blasku ustom. :)


Mam dla Was również zdjęcia dzień po dniu jak wyglądało gojenie, oraz moje usta przed zabiegiem. Oczywiście kolory mogą się trochę różnić, ponieważ zdjęcia były wykonywane o różnych godzinach.


Podsumowanie

Minęły ponad 3 miesiące od zabiegu. Myślę, że jest to odpowiednia chwila na podzielenie się opinią ostateczną. Koszt makijażu permanentnego nie należy do najtańszych, dlatego warto go przemyśleć z każdej strony i przede wszystkim dobrze zadbać o jego gojenie, gdy już go wykonamy. U mnie wszystko przyjęło się świetnie, nie mam ubytków koloru, efekt jest delikatny i subtelny tak jak oczekiwałam. Przede wszystkim moje usta nie są już takie mdłe, są zdecydowanie bardziej nasycone i dobrze czuję się z tą zmianą. Nie żałuję, że skusiłam się na ten zabieg i chętnie go poprawię, gdy efekt już zniknie.


A Wy miałyście już styczność z makijażem permanentnym? 

Może macie go w planach? 


Zachęcam do zadawania dodatkowych pytań, jeśli coś jeszcze Was ciekawi!

Black Rose Make-up with RIHOAS

 W
itam Was serdecznie w pięknym okresie, jakim są święta Bożego Narodzenia. :) Mam nadzieję, że za Wami udana wigilia i miło spędzony czas z najbliższymi. Przygotowałam dla Was prosty, ale efektowny makijaż, który fajnie wpasował się do bordowej bluzki, która przy okazji towarzyszyła mi właśnie w tym roku na wigilii. Dodatkowo przedstawiam Wam do niej stylizację, którą pokaże jeszcze w jednym wpisie w najbliższym czasie. 

Bluzeczka zrobiła na mnie duże wrażenie - bufiaste rękawy, gorsetowy krój, guziczki przechodzące przez środek i wyjątkowy dekolt... Dopasowałam do niej spódniczkę z wycięciem od Missguided, wzorzyste rajstopy z Gatty i na to szare zakolanówki. Buty nie załapały się na zdjęciach, ale wybrałam czarne, wyższe botki i cudowne futerko z H&M.




Jak wykonałam makijaż? 
Kosmetyki, których użyłam: czarny eyeliner, czarna kredka do oczu, czarny cień do powiek.

Jest to jeden z prostszych makijaży, ale bardzo elegancki i efektowny. Jedyne, czego potrzebujemy, to odpowiedni wzór róży (a może i innego kwiatu/przedmiotu) do naśladowania. Z obrazkiem z pewnością będzie łatwiej, ale oczywiście można też improwizować, czemu nie. :) Polecam jak na kartce - najpierw naszkicować odpowiednie kształty, a na koniec zakolorować. Pewne ruchy, dobry pigment i na makijaż nie powinniśmy przeznaczyć więcej niż godzinkę. ;) Osobiście "szkicowałam" eyelinerem a zakolorowałam kredką do oczu, na koniec całość zmatowiłam czarnym cieniem do powiek.



Inspiracją makijażu była: laurakalmakoff

RIHOAS - promo code: Kamil  

 Jak Wam się podoba makijaż i stylizacja?

Copyright © Dollka Blog