Zoo we Wrocławiu - Na lądzie

 Dziś przychodzę do Was z kolejną częścią zdjęć z wrocławskiego zoo, tym razem mam do pokazania zdjęcia zwierząt na lądzie. Zobaczyłam wiele niesamowitych zwierząt, od słoni 🐘, przez zabawne małpy, aż po mniejsze osobniki. Każde z nich miało swój unikalny urok i charakter. Mam nadzieję, że dzięki tym zdjęciom poczujecie się, jakbyście byli tam ze mną! Każde stworzenie ma swoją historię, uwielbiam uwieczniać to w fotografiach. 📸 Zapraszam do oglądania!

Które zdjęcia najbardziej się Wam podoba? 

Byliście w tym zoo?

Zoo we Wrocławiu - Oceanarium

 Podwodny świat interesuje mnie od bardzo dawna, jestem zdecydowanie z tych osób, które ciągnie do wody. Jakiś czas temu nadarzyła się okazja, aby zwiedzić oceanarium, skusiłam się na tę wyprawę bez żadnego wahania. Padło na oceanarium we Wrocławiu, które jest częścią wielkiego zoo. Bardzo przyjemnie było pochodzić i obserwować te fantastyczne istoty. Było to też dla mnie małe fotograficzne wyzwanie, bo nie jest łatwo uchwycić zwierzęta w ruchu. Były płaszczki, pingwiny, piranie, meduzy, hipopotamy i wiele więcej. Z pewnością nie była to moja ostatnia wizyta w oceanarium, chętnie zwiedzę kolejne! Może macie jakieś do polecenia? Zapraszam do oglądania zdjęć! ;)


Które zdjęcie najbardziej wpadło Wam w oko?

Side, Turcja

Cześć kochani! W tamtym roku nie zdążyłam się podzielić wszystkim zdjęciami z wyjazdów, dlatego póki u mnie nie ma obecnie w życiu takowych atrakcji, uznałam, że trochę ponadrabiam. Być może zainspiruję, na pewno poznacie ze mną trochę Turcji. Byłam tam równo rok temu, więc publikacja idealnie zgrywa się czasowo. :D

Dziś na celowniku jest miasto Side, które miałam okazję zwiedzić z rodziną. Przede wszystkim Side wyróżniają starożytne ruiny, które skradły mi serce. To moja pierwsza styczność z taką architekturą, dlatego miałam co podziwiać. Dodatkowo warto wspomnieć, że ruiny można oglądać spacerując tuż obok nich, większość nie jest ogrodzona, można spojrzeć na nie z bliska. Znajdziecie tam: rzymski teatr, świątynię Apollina, agorę, łaźnie, kolumnowe ulice i pozostałości akweduktów. Zapraszam na pierwsze zdjęcia. ;)


Kierowaliśmy się ku morzu, po drodze trafiliśmy do części handlowej. Jako, że przyjechaliśmy wczesną porą, udało się złapać jeszcze zamknięte stoiska, mega pięknie urozmaicają to miejsce kwiaty. 


...i jest nasz punkt docelowy, czyli Świątynia Apollina. Gdy tylko zobaczyłam to miejsce na magnesie na jednym z targów, wiedziałam, że muszę je zobaczyć. Zdecydowanie jest to ikona miasta, z resztą nie ma co się dziwić. Cudowny zabytek i to na tle Morza Śródziemnego. Polecane do zwiedzenia wieczorem, ze względu na wyjątkowe zachody słońca, aczkolwiek korzystaliśmy z komunikacji miejskiej i dla nas bezpieczniej było wyruszyć jednak z rana, co również polecam, bo prawie w ogóle nie było turystów.


Sama plaża również robi wrażenie, choć do kąpieli dosyć niebezpieczna, bo bardzo kamienista. Do podziwiania widoków jednak jak najbardziej zdaje egzamin. :D Mimo kapelusza słońce bardzo raziło w oczy, więc ostatecznie zdjęcia z przodu nie specjalnie się udały, ale coś tam załączam, bo myślę, że moja stylizacja też jest warta uwagi. ;) 


...i to miał być koniec wycieczki, ale w drodze powrotnej zobaczyliśmy wielbłądy! Wyłoniły się zza drzew i oczywiście musieliśmy do nich podejść. Chcieliśmy zrobić sobie z nimi tylko zdjęcia, ale Panowie namówili nas abyśmy też na nie wsiedli. Muszę przyznać, że to była najlepsza część naszej wycieczki. Mega się ubawiłam, bo wielbłądy dały nam i adrenaliny i trochę humoru. Ich wstawanie z pozycji leżącej było najbardziej zaskakujące. To jak się poruszają też było niezwykłe, zwłaszcza z miejsca siedzącego. Przeszliśmy na nich w tą i z powrotem i w sumie na zdjęcia nie było za bardzo czasu, nie wiem czy nas nie zrozumieli, czy tylko w ten sposób wygląda ich atrakcja, ale mimo wszystko było super. Wielbłądy były przekochane. 


Jeśli chodzi o transport, to zdecydowaliśmy się na przemieszczanie busem, trochę z mojej inicjatywy. Bardzo Wam polecam ten środek transportu w Turcji. Serio, zamiast kupować gotowe wycieczki warto samemu zaplanować sobie wyjazd. Taki bus to koszt 2eur na osobę, jeśli dobrze pamiętam. Co najlepsze, możesz do niego wsiąść z dowolnego miejsca, wystarczy że dasz znać busiście i on się dla Ciebie zatrzyma. To właśnie dzięki spontaniczności, którą dał nam przyjazd busem do Side, wycieczka nabrała kolorów. 


Na koniec ciekawostka: Nazwa „Side” pochodzi z języka anatolijskiego i oznacza "granat". Ten owoc bardzo kojarzy mi się z Turcją. ;)

Jestem ciekawa czy byliście już w Turcji? 

Jeśli tak, to czy byliście w rejonach Side?

Copyright © Dollka Blog