Black Rose Make-up with RIHOAS

 W
itam Was serdecznie w pięknym okresie, jakim są święta Bożego Narodzenia. :) Mam nadzieję, że za Wami udana wigilia i miło spędzony czas z najbliższymi. Przygotowałam dla Was prosty, ale efektowny makijaż, który fajnie wpasował się do bordowej bluzki, która przy okazji towarzyszyła mi właśnie w tym roku na wigilii. Dodatkowo przedstawiam Wam do niej stylizację, którą pokaże jeszcze w jednym wpisie w najbliższym czasie. 

Bluzeczka zrobiła na mnie duże wrażenie - bufiaste rękawy, gorsetowy krój, guziczki przechodzące przez środek i wyjątkowy dekolt... Dopasowałam do niej spódniczkę z wycięciem od Missguided, wzorzyste rajstopy z Gatty i na to szare zakolanówki. Buty nie załapały się na zdjęciach, ale wybrałam czarne, wyższe botki i cudowne futerko z H&M.




Jak wykonałam makijaż? 
Kosmetyki, których użyłam: czarny eyeliner, czarna kredka do oczu, czarny cień do powiek.

Jest to jeden z prostszych makijaży, ale bardzo elegancki i efektowny. Jedyne, czego potrzebujemy, to odpowiedni wzór róży (a może i innego kwiatu/przedmiotu) do naśladowania. Z obrazkiem z pewnością będzie łatwiej, ale oczywiście można też improwizować, czemu nie. :) Polecam jak na kartce - najpierw naszkicować odpowiednie kształty, a na koniec zakolorować. Pewne ruchy, dobry pigment i na makijaż nie powinniśmy przeznaczyć więcej niż godzinkę. ;) Osobiście "szkicowałam" eyelinerem a zakolorowałam kredką do oczu, na koniec całość zmatowiłam czarnym cieniem do powiek.



Inspiracją makijażu była: laurakalmakoff

RIHOAS - promo code: Kamil  

 Jak Wam się podoba makijaż i stylizacja?

Black fur

  Witajcie kochani! Jak mija Wam czas podczas tych wszystkich zaostrzeń z powodu epidemii? U mnie wszystko potoczyło się o wiele inaczej niż zaplanowałam, bo mój pobyt za granicą wydłużył się z mojej wlasnej woli - wracam dopiero w styczniu. Czas mija tu niesamowicie szybko. W porównaniu do Polski wszystko funkcjonuje tu normlnie, jedynie musimy nosić maseczki w sklepach, pracy... i to tyle z zasad, do których mamy się stosować. 

Ostatnio doszła do mnie paczka ze sklepu Bonprix. Musiałam przetransportować ją jeszcze do Niemiec, więc trochę wydłużyło to moją ciekawość co do zwartosci. Najbardziej obawiałm się, czy futerko będzie na mnie dobre. Zawsze o takim marzyłam, ale w sklepach każde było na mnie za duże. Na stronie sklepu znalazłam je w rozmiarze 34, więc zaryzykowałam. Z początku, zaraz po odpakowaniu, nie byłam pewna czy aby na pewno do mnie pasuje, jednak tak mi się podoba,  że przełamalam się i teraz zakładam z wielką przyjemnością. Sami oceńcie czy takie futerko pasuje do mojego niskiego wzrostu. 

Jeśli chodzi o stylizację, prócz wspomnianego już wyżej futerka (kliknij), założyłam szarą bluzkę, którą pewnie jeszcze zobaczycie, bo choć tu wygląda niepozornie, to jest naprawdę bardzo elegancka i fajnie dopełnia wiele stylizacji. Do bluzki dopasowałam moją ostatnio ulubioną spódniczkę w kratę, czarne rajstopy, eleganckie buty z ekspresem na przodzie i równie elegancką nerkę. W takim looku czułam się świetnie, przede wszystkim wygodnie i kobieco. 




3 stylizacje ze sklepem Bonprix | Flat Lay Outfits

 Dziś przychodzę do Was z nowym rodzajem wpisów na blogu. Co powiecie na stylizacje Flat Lay? Myślę, że to dobry pomysł, aby na blogu zaczęły pojawiać się częściej zestawienia modowe. 😉 Bez przymiarek i sesji na dworze mogę pokazać Wam o wiele więcej propozycji. Oczywiście sesje pozostaną. Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby stylizacje z tych wpisów nie ukazały się ponownie w sesjach, prawda? 

Co do dzisiejszego wpisu... muszę jeszcze bardziej popracować nad scenerią. Nie chciałam, aby dodatki odwracały uwagę od stylizacji, dlatego tym razem jest tylko ładny kocyk. :P
                                       ...ale najważniejsze są outfity, spójrzmy na nie. 👗 ↓

Czarny, być może na pierwszy rzut oka zwyczajny look, ożywiony jeansową kurtką. Jego zwyczajność jednak przełamują wysokie platformy z imitacją wężowej skóry oraz mój ukochany kapelusz, który na pewno już znacie. Top dobrany do tej stylizacji ma doszyte dodatkowe paseczki. Od dłuższego czasu podobał mi się ten trend i udało mi się zakupić dwie wersje kolorystyczne w przyzwoitej cenie (link niżej). Spodnie pochodzą z tego samego sklepu co top (Bonprix) i to niestety mój pierwszy niewypał od nich. Okazały się za duże, mimo dobrania rozmiaru do tabeli. Nie zwróciłam ich jednak, posłużą mamie.

Tutaj bardzo elegancko. Zielona, welurowa sukienka od razu skradła moje serce, jest cudowna! To chyba najdłuższa sukienka w mojej szafie, sięga kolan. Ubrania odsłaniające ramiona ostatnio u mnie królują. Być może takie kroje nie są zbyt wygodne, ale nie da się zaprzeczyć - są zjawiskowe. Do sukienki dobrałam również welurową kurtkę, bardziej jako dodatek, można by ją nawet nosić zarzuconą na ramiona. Kolejnym elementem w tej stylizacji jest naszyjnik - sznurek. Kupiłam go, gdy była na niego wielka moda. Znalazłam go ostatnio i uważam, że pasuje tu idealnie. Masywna torba na ramię i równie potężne buty ostatecznie dopełniają ten look.

Trzecia i ostatnia stylizacja w tym wpisie powstała od białego topu. To właśnie on był w komplecie z pierwszym, czarnym. Muszę przyznać, że w mojej szafie jest tak mało jasnych kolorów, że kompletowanie nie było takie proste. Znalazłam jednak nigdy jeszcze nie noszone białe zakolanówki na dnie szuflady. Myślę, że z topem będą wyglądać świetnie! Dalej poszłam raczej w klasykę. Dodałam czarną spódniczkę z wysokim stanem, czyli coś, co zawsze będzie pasować do białego topu. Do tego jeansową koszulę, którą zamiast zapinać, związałam przy końcu. Jeśli chodzi o buty, wybrałam jedyne białe buty, które posiadam. Są już trochę zniszczone, ale z zakolanówkami na pewno będą wyglądać ciekawie. ;)

🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀

W każdej z propozycji pojawiły się produkty ze sklepu Bonprix. To moje kolejne pozytywne zamówienie z tego sklepu. Szkoda mi trochę spodni, ale pomijając rozmiar, są bardzo fajne. Na mamie wyglądają świetnie. Musze przyznać, że pomimo różnych opinii o tym sklepie, ja z zamówienia na zamówienie nie zmieniam mojej pozytywnej oceny o tej marce. Pozostawiam Was z linkami do użytych produktów. Kurtka niestety nie jest już w sprzedaży, ale pokazywałam Wam ją już wcześniej.
__________________________________________________________________________________


Jak Wam się podoba nowy dział na blogu? Która ze stylizacji najbardziej przypadła Wam do gustu?

Moje zakupy z Aliexpress #1

 Cześć! Myślę, że każdy z Was zna Aliexpress. Jest to skupisko godnych uwagi ofert sprzedaży z całego świata, jak i tych mniej wartościowych rzeczy. Myślę, że jednak każdego interesuje ta pierwsza część, a nie zawsze zdajemy sobie sprawę o istnieniu niektórych, naprawdę użytecznych przedmiotów. A może akurat zastanawiasz się nad kupnem pewnego artykułu, a ja Cię przed nim zdążę ostrzec? Jako, że w jakimś tam stopniu jestem gadżeciarą, chętnie będę się z Wami dzielić moimi łupami, ich recenzją i ceną. Kto wie, może akurat zaciekawię Was na tyle, że sami się na coś skusicie? ;)
...a dzisiejszy wpis o Ali będzie w tematyce biżuterii. Zapraszam!


💎💎💎
1. Zestaw 8 ozdobnych pierścionków.
Cena: 3,16 PLN

Oryginalne pierścionki w różnych rozmiarach zakupiłam głównie do zdjęć, w których przedstawiam Wam moje wzorki na paznokciach. Zdjęcia z nimi z pewnością będą prezentować się o wiele ciekawiej. Jedynym minusem pierścionków z Ali jest to, że szybko się zetrą jeśli zdecydujecie się je nosić na co dzień. Mogą również zostawiać po sobie ślad na skórze. Jeśli jednak chcecie zakupić w korzystnej cenie coś ładnego dla ozdoby lub właśnie urozmaicenia zdjęć to jak najbardziej polecam, bo można trafić na prawdziwe cudeńka! Poza tym, gdy moje pierścionki się zetrą, to spróbuję je odratować przy pomocy lakieru do paznokci, który zapobiegnie też pozostawianiu śladu na skórze. Moje pierwsze pierścionkowe zamówienie zaliczam do udanych. Jeden z pierścionków ma krzywo przyklejony diamencik, ale nie przeszkadza mi to. Warto też wspomnieć o rozmiarach - są naprawdę zróżnicowane. Niektóre pierścionki powstały, aby nosić je bliżej paznokcia, inne spokojnie będą się trzymać na końcu palca. Z pewnością zamówię więcej wzorów!



💎💎💎
2. Bransoletka z muszelką.
Cena: 1,84 PLN

Motyw muszelek w biżuterii na tyle mi się spodobał, że postanowiłam sprawić sobie taką bransoletkę. Wzór muszelki jest naprawdę ładnie wykonany, na brzegach jest pozłacany. Nosiłam ją już do codziennych stylizacji i póki co trzyma się w całości. Łańcuszek po jakimś czasie ściera się na ciemniejszy kolor i może zostawiać po sobie ślad na skórze. Mimo, że póki co nie miałam takiego problemu, to jednak trzeba mieć na uwadze, że łatwo może się zerwać. Bransoletka jest delikatna, ale naprawdę efektowna. Za taką cenę jak najbardziej można się na nią skusić. Gdy łańcuszek całkowicie zbrzydnie, chętnie wykorzystam tę muszelkę do czegoś innego. ;)



💎💎💎
3. Naszyjnik z motywem wina.
Cena: 2,45 PLN

Na ten naszyjnik trafiłam całkowicie przypadkiem, ale bardzo mnie zaciekawił. Długo leżał w moim koszyku i dopiero podczas wielkiej, chińskiej wyprzedaży się na niego skusiłam. Takie delikatne naszyjniki mają naprawdę dużo uroku. Motyw lejącego się wina do kieliszka prezentuje się naprawdę oryginalnie. W pierwotnej wersji naszyjnik jest trochę dłuższy, ale go sobie skróciłam. Przywieszki mają mały minus, bo wyglądają super tylko z jednej strony - z drugiej mają wadę fabryczną, widać że były odlewane przez maszynę, jednak nie rzuca się to aż tak w oczy. Tak jak w przypadku reszty biżuterii z Aliexpress, naszyjnik z pewnością straci kolor po jakimś czasie lub się zerwie, ale taka biżuteria też ma swoje plusy, bo kosztuje naprawdę niewiele, a wzory potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć. ;)


_______________________________________________________________________________________________
A tak przy okazji chciałabym zapoznać Was z pojęciem "cashback". Mimo, że już od długiego czasu mamy możliwość z niego korzystać, wiele osób obawia się, czy to w ogóle jest bezpieczne i czy ma to sens. Jako, że już od ponad roku korzystam z cashback'u, a nowa seria wpisów jest powiązana z tą tematyką, postanowiłam, że podzielę się z Wami tą informacją. 

Tak więc cashback to nic innego, jak zwrot części gotówki z naszych zakupów. Nie zawsze są to wielkie sumy, bo czasem może wyjść nawet kilka groszy, ale jak to się mówi "grosz do grosza...". Poza tym w erze internetowych zakupów naprawdę warto zgarniać te drobne sumki. Gwarantuję, że po jakimś czasie nawet nie będziesz wiedzieć, w którym momencie uzbierała się kwota na darmową wizytę do kina czy kawiarni.

Cashback można też mądrze wykorzystać przy zakupie drogich sprzętów - nawet jeśli masz w planach odebrać je w sklepie. Większość sklepów, które oferują zwroty za zakupy ma możliwość zamówienia produktu i odbioru osobistego w sklepie. Stacjonarnie kupiłabym np. nową klawiaturę z Komputronika za 330zł, natomiast z cashback'iem (akurat jedynie 1%), gratis dostałam 5zł na 5 pączków. 😋 Ale już w Media Markt cashback może wynosić nawet do 6%, więc przy zakupie nowej lodówki czy telewizora za 2-3 tysiące z pewnością będzie to o wiele fajniejsza kwota. Dla mnie cashback to po prostu taka ukryta obniżka na różne towary.

Jest wiele stron oferujących zwroty za zakupy, jednak większość z nich oferuje wypłatę uzbieranej gotówki po przekroczeniu danej kwoty. Na początek polecam Wam Tipli.pl, gdzie będziecie mogli wypłacić uzbieraną gotówkę w dowolnym momencie, ponieważ nie ma tu żadnych progów. 

🍀
Co sądzicie o produktach z tego wpisu?
Korzystacie z cashback'u?

Srebrna paczka od Mediect

 Wracam do regularnego pisania po wizycie w szpitalu (nic poważnego 😉). Odpoczywam po zabiegu i akurat mam czas na testowanie nowości. W dzisiejszym poście chciałabym Wam pokazać paczuszkę od Mediect. Przede wszystkim zaskoczyła mnie pięknym designem! Już dawno nie miałam tak miłej niespodzianki, jeśli chodzi o zapakowanie produktów do testowania ...z resztą sami zobaczcie!


W pięknym, brokatowym pudełku znalazły się maseczki (kolejna wersja do przetestowania), sztyfty przeciwtrądzikowe (3 sztuki) i pojemniczek z serum w kapsułkach (5 sztuk). Z maseczkami być może mieliście już styczność, aczkolwiek serum i sztyfty to nowość, która dopiero wejdzie na rynek. Jak się u mnie sprawdziły? Zapraszam do kolejnej części wpisu!



_______________________________________________

Hydrating Silver Face Mask 

✨ Nawilżająca Maska Ze Srebrem ✨


Pierwszą do testów wybrałam maseczkę. Bardzo zaciekawiła mnie ta wersja, ponieważ po przetestowaniu bombelkowej z tej samej marki, byłam naprawdę zadowolona. 


Maseczka ze srebrem wyróżnia się z pewnością podwójną warstwą. Po nałożeniu maseczki na twarz ściągamy drugą warstwę i dopiero wtedy maseczka robi wrażenie. Przypomina srebrny plaster miodu, więc prezentuje się bardzo oryginalnie. Sama grafika na opakowaniu to podkreśla. 

Jak się u mnie sprawdziła?
Po ściągnięciu maski moja twarz była wyraźnie rozjaśniona i wyrównał się jej koloryt. Jak widać na zdjęciu po prawo niedoskonałości stały się mało widoczne. Maseczka z pewnością spisała się, jeśli chodzi o nawilżenie. Skóra prezentowała się zdrowo i stała się bardzo miła w dotyku, mimo, że przed nałożeniem była lekko wysuszona. Co najważniejsze maseczka nie podrażniła mi skóry i przyjemnie się ją nosiło. Chętnie do niej wrócę!



_______________________________________________

Acne Stick
🌠 Sztyft Przeciwtrądzikowy 🌠

Kolejnym kosmetykiem, który postanowiłam przetestować był sztyft przeciwtrądzikowy. Najgorszy okres w walce z trądzikiem na szczęście mam już za sobą, ale nie pozbyłam się go do końca. Pojedyncza krostka lubi wyskoczyć w widocznym miejscu w najmniej oczekiwanym momencie, znacie to? Taki pomocnik jak sztyft przeciwtrądzikowy brzmi jak ratunek w takiej sytuacji, jednak czy jest warty zainteresowania? Użyłam go w dwóch punktach na twarzy - na drobnej ranie i maleńkich krostkach przy czole. Jeśli chodzi o rankę to kolejnego dnia stała się prawie niewidoczna, tu naprawdę był zadowalający efekt, jednak przy krostkach, niestety nic się nie zmieniło. Nie wiem jak ten sztyft sprawdzi się przy większych krostkach lub po prostu w innym miejscu, ale nie skreślam go i chętnie przetestuję go ponownie. 

Sztyft może sprawić trudność w otwarciu, przynajmniej ja nie byłam pewna czy się go odkręca, czy oddziela się jego części siłą. Najwygodniej jednak otwiera się go delikatnie łamiąc go na środku. :) Jest bardzo poręczny, można bez problemu schować go do torebki. 



_______________________________________________

Age-Delay Revitalizing Oil-Serum Capsules
⭐Kapsułki Age-Delay Revitalizing Oil-Serum⭐


Ostatnie do przetestowania zostawiłam serum w kapsułkach. To pierwsze kapsułki jakie kiedykolwiek miałam okazję testować. Jest to kolejny produkt, którego bardzo przyjemnie mi się testowało. Wizualnie bardzo podoba mi się w nich motyw serca, naprawdę strzał w 10! Aplikacja jest również bezproblemowa. Bez problemu oderwałam końcówkę i nałożyłam zawartość kapsułki na skórę twarzy. Mimo oleistej konsystencji, serum bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Po chwili skóra stała się mocno wygładzona i miękka. Podoba mi się ten efekt, ponieważ mam problem z "workami" pod oczami, a serum lekko je złagodziło napinając skórę. Serum zawiera masło shea, olejek skwalenowy, olej z nasion kamelii i olejek lawendowy, więc jest mieszanką bardzo odżywczych składników.


Mieliście już coś od Mediect? Który z powyższych produktów zaciekawił Was najbardziej?

Mediect "Cleansing and Brightening" Bubble Mask

Cześć! Muszę się Wam przyznać, że ostatnio nagromadziłam u siebie dosyć sporo maseczek. Bardzo je polubiłam i chętnie testuję nowości. Jedną z ciekawszych masek jest z pewnością bąbelkująca maska "oczyszczenie i rozświetlenie" od Mediect. Wiem, że tego typu maseczki są już na rynku, ale ta jest moją pierwszą z takim efektem. Pudełko zawiera trzy maseczki w płachcie. Opakowanie zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Podoba mi się, że zadbano tu o każdy szczegół. Interesująca grafika przyciągnęła mój wzrok, a samo odpakowywanie sprawiło mi wiele frajdy. Masek staram się nie używać zbyt często, bo nie ma co z nimi przesadzać. Zostawiam je zwykle do przetestowania na weekend. 

Związałam włosy, oczyściłam twarz i zabrałam opakowanie do łazienki. Musze przyznać, maska jest bardzo mocno nasączona płynem. Jej kształt jest dosyć zabawny, więc można się z siebie pośmiać. :P U mnie bąbelki zaczęły się pojawiać już w trakcie nakładania maski. Po chwili było ich już naprawdę mnóstwo. Trzymałam ją tak jak zaleca producent - niecałe 5 minut. Efekt bąbelkowania z maską był fajny, ale dopiero po ściągnięciu jej poczułam, jak wiele ich się zrobiło. Maska w trakcie noszenia nie zsuwała się i nie przeszkadzała. Było czuć bańki mydlane, co było dosyć zaskakujące jak na kosmetyk. 


Po ściągnięciu, należy zmyć z twarzy resztki produktu. W efekcie końcowym twarz jest wygładzona i rozświetlona. Maska jak najbardziej spełnia swoje obietnice. Jak dla mnie rozświetlenie jest trochę zbyt mocne, ale cieszę się, że widać po niej efekt oczyszczenia. Z pewnością to nie będzie moja ostatnia maseczka z tej firmy.


Słyszeliście o tej firmie? Lubicie maski w płachcie?
Copyright © Dollka Blog