Cause tomorrow is another day

 Ostatnio mało mnie tutaj i nie będę Was okłamywać, mam jakiś gorszy okres w swoim życiu. Może to jakieś przeciążenie? ...albo brak jakiś bodźców? ...a może to i to? Nie wiem, ale żeby było jasne, z bloga na pewno nie zrezygnuję. ;) Trochę tęskni mi się za Szwajcarią, za zwiedzaniem, a w moim życiu tylko remont, domowe obowiązki i załatwianie formalności. Urozmaicam sobie czas lumpeksowaniem i to mi daje najwięcej radości w ostatnich miesiącach. Za mało kreatywnej mnie i koniecznie trzeba to zmienić! Działam sobie z fajnym projektem na strychu, ale wolę się pochwalić dopiero jak będzie gotowy. Mogę tylko zdradzić, że już jest wow, więc będzie co podziwiać!

Dzisiejszy post jednak chciałabym poświęcić małym podsumowaniu co tam ciekawego się u mnie działo. Bo choć ponarzekałam sobie na rutynę, tak jednak bywały fajne weekendy, które są warte pokazania i zapisania. 💜

Jeszcze jesiennie, trochę wstyd, że dopiero teraz te zdjęcia wskakują na bloga, ale są klimatyczne i chcę się nimi mimo wszystko podzielić. 🍀


Znalazłam fajne ogłoszenie jeszcze w październiku 🙈 o nielimitowanych pierogach w jednej z Sopockich restauracji. Jako, że do Sopotu aż tak daleko nie mamy, pojechaliśmy i sprawdziliśmy co to za pierogi. Wspominam je bardzo dobrze, najbardziej smakowały mi z nadzieniem "żeberka w sosie bbq", chętnie wybrałabym się tam ponownie! Niestety oferta była limitowana, być może wróci za rok.


Będąc już w Sopocie wybraliśmy się na molo, pogoda była kiepska, bo było bardzo wietrznie, ale widoki przyjemne. Pierwsze zdjęcie z psiakiem jest natomiast z przejażdżki do Stegny. 🌊


Na koniec wybraliśmy się do muzeum iluzji w krzywym domku. To było moje pierwsze takie muzeum, zawsze byłam ich ciekawa, ale nigdy nie było okazji, by zajrzeć do środka. Atrakcja warta uwagi, ale nie warta swojej ceny niestety, być może są fajniejsze muzea tego typu, to nie zrobiło na mnie zbyt dużego wrażenia niestety. Warto jednak zahaczyć o ten krzywy domek z zewnątrz, bo sama budowla jest genialna!


Udało się odwiedzić kino dwa razy. Raz z siostrą na "Good Boy", a drugi raz z partnerem na najnowszym Avatarze. Avatar trochę mnie rozczarował, liczyłam na więcej magicznych miejsc, może jakieś nowe rasy Avatarów czy nowe stworzenia, tymczasem trzecia część opiera się głównie na walce, co jak dla mnie było nudne. :(


Odwiedziłam też Gdańsk, żeby spotkać się z kumpelą. Mimo deszczowej pogody i tak udałyśmy się na plażę. Super spędzony czas. :)


W tym roku znalazłam swój nowy sezonowy biznes, otóż handel świątecznymi sweterkami niesamowicie mnie wciągnął. Na pewno będę realizować go również za rok, bo dawało mi to dużo frajdy, a i zasiliło trochę portfel przed świętami. Jest też świąteczny piesek. :D


Udało mi się również zaliczyć koncert idola, ale nie wszystko poszło zgodnie z planem, bo tuż przed wyjazdem akumulator okazał się rozładowany. Zapasowy również nie był skłonny do pomocy, a kable, które miałam nie chciały załapać. Ostatecznie pomógł sąsiad. 


Choć na miejscu znalazłam się aż godzinę później niż planowałam, tak udało się dotrzeć pod barierki i fajnie się bawiłam. Zaliczyłam samotną przejażdżkę do Warszawy i z powrotem. Oceniam, że wcale tak źle po dużych miastach się nie jeździ, korków nie było, najgorzej z parkingiem, znalezienie miejsca graniczyło z cudem. 🤯


Udało się nawet po koncercie zrobić zdjęcie i dostać autograf, więc ekstra. Kto kojarzy na jakim koncercie byłam? Są tu jacyś fani?


Tutaj jeszcze dwa filmiki, jakie nagrałam. 🎶🥰

...i to by było na tyle w tym wpisie. Mam jeszcze śnieżne fotki, ale to już najwyżej w kolejnym poście.

Dajcie znać co najbardziej Was zaciekawiło, ja uciekam ponadrabiać Wasze blogi. ;)

Survive

 Cześć! Co u Was? Mam nadzieję, że jak najlepiej. ;) U mnie dosyć monotonnie, większe wyjazdy niestety nie wypaliły w tym roku z przyczyn różnych (a pomysłów było dosyć sporo), ale staram się sobie to odwzajemniać mniejszymi wypadami. Zwiedziliśmy dwa ciekawsze jeziorka w okolicy, kilka razy wybraliśmy się na SUP'a, odwiedziłam rodzinkę na trochę dłużej, zajrzałam do przyjaciół z rodzinnego miasta, w końcu udało się pójść też na siłownię, którą tam otworzyli (szkoda, że takiej fajnej nie ma u mnie w okolicy), a po resztę zapraszam niżej. ;)

Nie ma dnia bez zabaw z psiakiem na podwórku. Yetuś po ostatnich wygłupach pięknie pozował mi do zdjęć, więc muszę się pochwalić słodziakiem. 🐾


Wizyta w Malborku, dosyć często się tam pojawiam ostatnio. Byłam w tym roku na oblężeniu, ale czuję niedosyt, bo byliśmy za krótko i nie zobaczyłam za dużo. Mam dla Was chociaż tę przepiękną sówkę. Za rok muszę przyjechać na dłużej. 🏰


Ładne ujęcia z mojego rodzinnego miasta, bardzo podoba mi się ta uliczka po remoncie. Te parasolki to strzał w 10, muszę kiedyś zrobić sobie tam sesję (dawno ich tu nie było tak przy okazji). Muszą je jednak trochę lepiej zamontować, bo coś licho to wykombinowali, zawsze jakieś brakuje i napotykam je na ziemi.


Najpiękniejsze lody jakie jadłam, czyli gałki o smaku winogronowym. Ach jak ja kocham fiolet. 💜 W smaku nie były jakieś bardzo szałowe, ale oko cieszyły. Są też moje drugie samodzielnie wykonane przedłużane paznokcie. Tak więc, chyba tę umiejętność też mogę sobie już wpisać jako zaznajomioną. :D Perfekcyjnie jeszcze nie jest, ale trochę praktyki i może nie będę przy nich siedzieć 9 godzin. 🙈


Zawsze chciałam pooglądać ważkę z bliska i trafiła się okazja. Co prawda nie na mnie usiadła, a na koleżance, ale była na tyle towarzyska, że spędziła na jej nodze z 10 minut. ;D Jedno z jeziorek, jakie odwiedziliśmy. Nie będę ukrywać, wybór padł ze względu na te dmuchańce, jeśli jesteście ciekawi co to za miejsce to podsyłam (KLIK). Zawsze marzyłam, aby się na takich sprawdzić i świetnie się bawiłam. Atrakcja jak najbardziej nie tylko dla dzieci, wręcz przeważali dorośli. ;)


Dzikie ptaki znalezione na brzegu 😂 ...i Statua Wolności! To już kolejne jeziorko, równie atrakcyjne. Ta statua totalnie mnie zszokowała. Może zdjęcie tego nie oddaje, ale jest sporych rozmiarów.


Nie robiłam za bardzo zdjęć rzeźb, ale na tym jeziorze ze statuą (KLIK), było ich naprawdę sporo, co mega doceniam. Widać, że o to miejsce dba jakaś artystyczna dusza, co trafiło mi w serce. Kolejne zdjęcie to mój pierwszy ręczny tuning auta. Robiłam już naklejki z folii dawno temu, ale tak ręcznie pędzlem miałam pierwszy raz możliwość. Było bardzo na szybko, więc nie przybliżajcie, heh... ale miałam zakaz starania się, a i tak wyszło super. 🥰 Było trochę wariacji z farbami, bo takie budowlane to ja dopiero odkrywam, ale dużo się nauczyłam. Robiłam oczywiście napis, może ktoś go skojarzy? 🚗


Dodaję jeszcze filmik z SUP'a. Dwa lata czaiłam się na tę deskę i w końcu poświęciliśmy na nią pieniądze. Mega sprawa, uwielbiam takie aktywności. 🏄‍♀️

...i utwór, który nadał dziś tytuł do wpisu. Pewnie mało komu się spodoba, no ale ja lubię takie melodie. 🎶

 Na koniec oczywiście zapraszam do komentowania. 
Bardzo doceniam, że ze mną jesteście i tu zaglądacie. 💜❤️

Side, Turcja

Cześć kochani! W tamtym roku nie zdążyłam się podzielić wszystkim zdjęciami z wyjazdów, dlatego póki u mnie nie ma obecnie w życiu takowych atrakcji, uznałam, że trochę ponadrabiam. Być może zainspiruję, na pewno poznacie ze mną trochę Turcji. Byłam tam równo rok temu, więc publikacja idealnie zgrywa się czasowo. :D

Dziś na celowniku jest miasto Side, które miałam okazję zwiedzić z rodziną. Przede wszystkim Side wyróżniają starożytne ruiny, które skradły mi serce. To moja pierwsza styczność z taką architekturą, dlatego miałam co podziwiać. Dodatkowo warto wspomnieć, że ruiny można oglądać spacerując tuż obok nich, większość nie jest ogrodzona, można spojrzeć na nie z bliska. Znajdziecie tam: rzymski teatr, świątynię Apollina, agorę, łaźnie, kolumnowe ulice i pozostałości akweduktów. Zapraszam na pierwsze zdjęcia. ;)


Kierowaliśmy się ku morzu, po drodze trafiliśmy do części handlowej. Jako, że przyjechaliśmy wczesną porą, udało się złapać jeszcze zamknięte stoiska, mega pięknie urozmaicają to miejsce kwiaty. 


...i jest nasz punkt docelowy, czyli Świątynia Apollina. Gdy tylko zobaczyłam to miejsce na magnesie na jednym z targów, wiedziałam, że muszę je zobaczyć. Zdecydowanie jest to ikona miasta, z resztą nie ma co się dziwić. Cudowny zabytek i to na tle Morza Śródziemnego. Polecane do zwiedzenia wieczorem, ze względu na wyjątkowe zachody słońca, aczkolwiek korzystaliśmy z komunikacji miejskiej i dla nas bezpieczniej było wyruszyć jednak z rana, co również polecam, bo prawie w ogóle nie było turystów.


Sama plaża również robi wrażenie, choć do kąpieli dosyć niebezpieczna, bo bardzo kamienista. Do podziwiania widoków jednak jak najbardziej zdaje egzamin. :D Mimo kapelusza słońce bardzo raziło w oczy, więc ostatecznie zdjęcia z przodu nie specjalnie się udały, ale coś tam załączam, bo myślę, że moja stylizacja też jest warta uwagi. ;) 


...i to miał być koniec wycieczki, ale w drodze powrotnej zobaczyliśmy wielbłądy! Wyłoniły się zza drzew i oczywiście musieliśmy do nich podejść. Chcieliśmy zrobić sobie z nimi tylko zdjęcia, ale Panowie namówili nas abyśmy też na nie wsiedli. Muszę przyznać, że to była najlepsza część naszej wycieczki. Mega się ubawiłam, bo wielbłądy dały nam i adrenaliny i trochę humoru. Ich wstawanie z pozycji leżącej było najbardziej zaskakujące. To jak się poruszają też było niezwykłe, zwłaszcza z miejsca siedzącego. Przeszliśmy na nich w tą i z powrotem i w sumie na zdjęcia nie było za bardzo czasu, nie wiem czy nas nie zrozumieli, czy tylko w ten sposób wygląda ich atrakcja, ale mimo wszystko było super. Wielbłądy były przekochane. 


Jeśli chodzi o transport, to zdecydowaliśmy się na przemieszczanie busem, trochę z mojej inicjatywy. Bardzo Wam polecam ten środek transportu w Turcji. Serio, zamiast kupować gotowe wycieczki warto samemu zaplanować sobie wyjazd. Taki bus to koszt 2eur na osobę, jeśli dobrze pamiętam. Co najlepsze, możesz do niego wsiąść z dowolnego miejsca, wystarczy że dasz znać busiście i on się dla Ciebie zatrzyma. To właśnie dzięki spontaniczności, którą dał nam przyjazd busem do Side, wycieczka nabrała kolorów. 


Na koniec ciekawostka: Nazwa „Side” pochodzi z języka anatolijskiego i oznacza "granat". Ten owoc bardzo kojarzy mi się z Turcją. ;)

Jestem ciekawa czy byliście już w Turcji? 

Jeśli tak, to czy byliście w rejonach Side?

Copyright © Dollka Blog