poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Flowery bun

Długi weekend za mną. Wolne dni tym razem wykorzystałam na próbowanie nowych przepisów. Najbardziej zasmakowałam w "Butter chicken'ie". Jest to indyjskie danie, które poznałam dzięki przyjaciółce. Niestety nie zebrałam żadnych zdjęć, więc post z przepisem dodam innym razem. Mimo to bardzo polecam spróbować, gdy nadarzy się Wam taka okazja. 

Dostałam kopertę z identyfikatorem i biletami na Beauty Days. Okazało się, że wysłane zostały dwa podwójne bilety, więc jeden tak naprawdę mam na zbyciu i tu pytanie do Was. Chcecie na niego małe rozdanie? Byłby ktoś chętny? Koniecznie dajcie znać w komentarzu. ;)

Co do tytułu... oczywiście nawiązuje on do dzisiejszych zdjęć. Szczerze mówiąc nie lubię robić sobie zdjęć w mocno upiętych włosach. Mam wrażenie, że takie fryzury do mnie nie pasują, ale sami oceńcie. Skusiłam się na sesję w koku, bo bardzo spodobało mi się jak zdobi go wianek. Identyczną fryzurkę zrobiłam młodszej siostrze, co widać na jednym ze zdjęć. Na sesję wybrałyśmy się rowerami za miasto. Odwiedziłyśmy koniki, o których dowiedziałam się niedawno. Warto zwiedzać okolicę, bo często piękne miejsca mamy na wyciągnięcie ręki. ;)

niedziela, 11 sierpnia 2019

Miasto Robotów w Porcie Łódź 2019

Mimo, że urlop już za mną, nadal nie rezygnuję z rozrywki i planuję sobie małe, weekendowe wyjazdy. Ostatnio padło na wystawę robotów w Łodzi. Do tego miasta mam niecałą godzinę drogi pociągiem, więc niedaleko. Wystawa odbyła się w Porcie, do którego musiałam z przyjaciółką dojechać jeszcze autobusem i tramwajem. W naszym miasteczku tramwajów nie ma, więc był stres, ale niepotrzebny, bo okazało się to bardzo intuicyjne. Na miejsce dotarłyśmy szybciej niż planowałyśmy. Wstęp kosztował 59zł za osobę i mogłyśmy zwiedzać przez cały dzień. 

Już na starcie, jeszcze przed wejściem, przywitał nas bardzo przyjazny robot. Przedstawił się, poznał nas i ciągle zagadywał. 😁 Aż przykro było go zostawiać, bo jak powiedziałyśmy mu, że musimy iść to wołał "Kamila i Paulina czekajcie, idę z wami", ale niestety został zatrzymany przez ochroniarza za ogrodzeniem... :(

Pierwsze, co obejrzałyśmy to "magiczny pierścień". Pierścień ten odtwarza dźwięki, gdy wyczuwa konkretny kolor. Do każdego koloru przypisany jest inny dźwięk. Skojarzył mi się on z filmem dokumentalnym o cyborgach. Tam dokładnie tak samo działała antenka przymocowana na głowie z łącznością do mózgu u mężczyzny z wadą wzoru, przez którą widzi świat czarno-biały.

W kolejnej części wydrukowałam sobie bilet na marsa! Kto leci ze mną? 😄 


Zaraz obok można było sobie zrobić ruchome zdjęcie i wysłać na maila. Ustawione było kilka kamer w jednym rzędzie, na kształt półokręgu. Jeszcze dalej można było wykonać kolejne tego typu zdjęcie ale w wersji piratów. Oto one:


W między czasie wybiła pełna godzina, a o takich zaczynał się pokaz. Pokaz przedstawiał urządzenie generujące pioruny, które z kolei wydawały dźwięki w taki sposób, że brzmiały jak np. muzyka ze Star Wars'ów, czy inne popularne, nawet radiowe piosenki. Trzeba przyznać, że było to bardzo efektowne. Później na scenie pojawił się mężczyzna, który dotykał te pioruny przez rękawiczkę. Gdy prowadząca zapytała dzieci, czy ma ściągnąć rękawiczkę i się poparzyć wszystkie dzieci krzyknęły, że tak, a gdy spytała ich czy nie będzie go szkoda, to znowu chórkiem "niee". 🙈😅 ...i w sumie reakcja tych dzieci zdziwiła mniej bardziej, niż to, że bez rękawiczki też mu nic nie było.

Po pokazie mogłyśmy obejrzeć jak powstają figurki w drukarce 3D i obejrzeć gotowe budynki w niej wykonane na makiecie. Śmieję się, bo pierwsze zdjęcia przypomina moją obudowę od komputera, serio! :P

sobota, 3 sierpnia 2019

Kaczuszki

Trochę się u mnie ostatnio działo kochani! Po pierwsze, skończył mi się mój pierwszy urlop. Spędzam go u mojego chłopaka, dlatego trochę mniej do Was zaglądałam, ale nadrobię! Rodzeństwo dołuje mnie wakacjami, ale tak to już będzie. Zrobiłam mnóstwo ciekawych zdjęć, więc w wolnej chwili będę miała co przeglądać. Oczywiście zdjęcia pojawią się na blogu. Zaryzykowałam, bo odpowiedziałam na ogłoszenie, w którym dziewczyna szukała fotografa na imprezę urodzinową i dostałam to zlecenie. Bardzo się cieszę, bo ostatnio naprawdę mocno interesuję się fotografią, a możliwość zarobku na pasji to dodatkowa motywacja. Było to moje pierwsze tego typu zlecenie, więc nabrałam nowego doświadczenia. Jestem teraz w trakcie przerabiania tych zdjęć, więc siedzę przy nich ile mogę. Na dokładkę natomiast, w mojej skrzynce mailowej pojawiło się zaproszenie na Beauty Days Blogger 2019. :) Do ostatnio organizowanego spotkania w Łodzi, niestety ominęły mnie zgłoszenia. Zafascynowana oglądałam relację u Ayuny i bardzo nastawiłam się na kolejne. ;) Zgłoszenia do powyższego spotkania natomiast nadal trwają, więc jeśli macie ochotę się tam wybrać to warto spróbować. Dziś natomiast jadę z przyjaciółką na wystawę robotów, a w planach mamy już kolejny wyjazd, podczas którego zwiedzimy najstraszniejszy dom strachów w Polsce. Uwielbiam takie małe wycieczki z bliskimi. :) 

A co u Was? Jak spędzacie czas wolny? 

Dodatkowo zostawiam Was z moimi zdjęciami z parku. W sumie to o nich miał być wpis. Osobiście uważam, że to jedne z lepszych fotografii mojego autorstwa. :) Mama kaczka niestety uznała mnie za intruza i zabrała kaczątka, ale te kilka chwil wystarczyło. ;)

środa, 17 lipca 2019

Trochę o wodzie...



Czy wiecie, że woda w kranach dzieli się na miękką i twardą? Ja szczerze mówiąc nigdy wcześniej się z tym stwierdzeniem nie spotkałam. Przeglądając różne artykuły na temat herbat (bo ostatnio zrobiłam się prawdziwym smakoszem), natknęłam się na taki podział i tak mnie to zainteresowało, że zagłębiłam się w ten temat.




Czym różni się woda twarda od miękkiej i która jest dla nas lepsza?
Woda twarda ma niestety sporo minusów i w większości domów właśnie z taką mamy do czynienia. Rozpoznać możemy ją w naprawdę prosty sposób, bo utrudnia nam życie, zostawiając kamienny osad na kabinie prysznicowej czy w czajniku. Jest to spowodowane występowaniem w niej soli wapnia i magnezu. Nie ma to co prawda wpływu na nasze zdrowie, gdy ją pijemy, ale wiele osób twierdzi, że ta miękka jest po prostu smaczniejsza. Byłam tego bardzo ciekawa.

Zainstalowanie w rurach uzdatniaczy jest bardzo kosztowne, więc zdecydowałam się póki co na dzbanek filtrujący. Prócz zmniejszenia ilości minerałów filtry z takiego dzbanka oczyszczają wodę również z drobinek pisaku, chloru, rdzy czy innych substancji, które mogą znajdować się w wodzie z powodu np. starszej instalacji wodnej. Dzbanek taki jest również świetnym rozwiązaniem, dla zmniejszenia produkcji butelek plastikowych na wodę. Jeśli cenisz sobie dbanie o środowisko, to zamiast kupować kolejne butelki w sklepach, warto zainwestować w dzbanek i przefiltrowaną wodę z kranu przelewać do bidonu.

Osobiście posiadam ten dzbanek: (KLIK) z firmy Wessper. Jest to opcja dla całej rodziny, ponieważ mieści 3,5 litra wody. Są również wersje mniejsze. Dzbanek posiada na górze wyświetlacz, dzięki któremu wiemy jakie jest zużycie filtra. W oddzielnym pudełku mam również 10 wkładów, więc zapasy już są. ;) Produkty z firmy Wessper i nie tylko sprzedawane są na stronie: AGDmaster.com. Wspominam o niej ponieważ mam dla Was kod zniżkowy na -20%. Możecie go użyć wpisując przy zakupach: imdollka


Macie takie dzbanki? Co o nich myślicie?