sobota, 4 kwietnia 2020

Artystyczny makijaż - Moja odsłona w makijażu i naturalnie


 Cześć kochani! Przychodzę do Was z kolejnym makijażem, tym razem tematycznym. Temat jak w tytule: 
"Moja odsłona w makijażu i naturalnie"

W mojej pracy znajdziecie obie wersje - zaprezentowałam je z pomocą wacika. Uwielbiam kreatywnie podchodzić do stawianych mi wyzwań! Mój zamysł był taki, aby dać efekt zmytego makijażu po przejechaniu na twarzy właśnie zaplanowanym wacikiem. Oczywiście to tylko efekt wizualny, do którego musiałam odpowiednio pocieniować twarz. Użyłam w tym celu cieni do powiek. Mam nadzieję, że na zdjęciach od razu wiadomo o co chodzi, bo tego najbardziej się obawiałam. Makijaż specjalnie stworzyłam bardziej kreatywny, bo takie lubię prezentować na sobie najbardziej, ale wybór padł na coś trudniejszego też ze względu na to, aby bardziej podkreślić to przejście. Makijaż oka to eyeliner + cienie, natomiast na ustach użyłam szminki z Lip Lab + też pocieniowałam ją cieniami. Brwi, a tak konkretniej jedna brew została wyróżniona kredką, której używam na co dzień. Perełki to naklejki z chińczyka, dają ładny efekt, ale nie polecam, bo klej nie jest zbyt dobry do skóry. Na koniec białe kreski... głupio się przyznać, ale do ich namalowania posłużyłam się białym żelopisem do rysunków 🙈 ...jeśli istnieją takie pisaki do twarzy to dajcie mi na nie namiary, jak nie to poszukam białego eyelinera. 😁💜 Po zdjęciach szybko zmyłam ten makijaż i na szczęście wszystko gładko zeszło. 




Jak Wam się podoba? Jeśli macie ochotę, to zachęcam do wykonania swojej wizji do tego tematu!

niedziela, 15 marca 2020

Speedpaint #4 - Pierwsza grafika z tłem 🍁


 Cześć kochani! Przychodzę do Was z kolejnym wpisem poświęconym moim poczynaniom graficznym. Tym razem kolejna postać i wyjątkowo tło! Zwykle omijałam tę kwestię, bo sama postać zajmuje sporo czasu, ale nie oszukujmy się - tło daje wiele. Niestety grafika nie jest już aż tak aktualna, bo zaplanowana typowo jesiennie, a czas tworzenia dosyć mocno się wydłużył. Tło nie jest też jakiś górnych lotów, ale czego się spodziewać po pierwszej próbie? Nie mniej jednak chcę mieć na blogu wszystkie grafiki. Jednocześnie szkoda czekać prawie rok, aby stała się aktualna, bo wierzę, że za taki czas moje prace będą już na lepszym poziomie. 😉

Program graficzny: Photoshop
Czas: 11 dni

Efekt końcowy oczywiście na końcu filmiku. Miniaturka celowo nie pokazuje jakie tło mi wyszło, aby zachęcić do obejrzenia. Każde sugestie odnośnie tempa filmiku, głośności muzyki czy innych aspektów bardzo dużo mi dają, dlatego liczę, że podzielicie się szczerą opinią. Jestem początkująca na YT, dlatego to dla mnie ważne. 💜 Tak samo zachęcam Was do dzielenia się swoją opinią odnośnie samego efektu końcowego, może wychwycicie coś, co mogłabym na kolejny raz poprawić?


Dodatkowo zachęcam do pozostawienia oceny na samym YT: LINK


🍂
Jak oceniacie kolejny filmik ode mnie?

czwartek, 5 marca 2020

Lip Lab - zrób swoją własną szminkę!

Większość z Nas zapewne interesuje się choć w małym stopniu kosmetykami. Być może nie wszyscy malują się codziennie - np. ja przyznaję się do tego, aczkolwiek w święta lub jakieś inne ważne uroczystości często sięgamy chociaż po podstawowe kosmetyki, w tym szminkę. Podkreślanie ust jest jednym z moich ulubionych kroków w makijażu. Osobiście stawiam na rzucające się w oczy odcienie. Na rynku mamy setki szminek w przeróżnych kolorach, ale czy macie już swoją wymarzoną? Jeśli znalazłyście piękny kolor, to czy jest trwały? Może brakuje Wam w tej szmince pięknego zapachu lub smaku? Warto też zadać sobie pytanie, czy dba o usta? Jeśli jeszcze nie znalazłyście swojego ideału lub po prostu Wasza ulubiona szminka mogłaby mieć jeszcze dodatkowe plusy, to myślę, że ten wpis Was zaciekawi. ;) Zapraszam!


W Lip Lab mamy możliwość wykonać tak naprawdę swoją własną szminkę albo błyszczyk. Ja dostałam możliwość stworzenia szminki, dlatego na niej się skupię. Warsztaty odbyły się podczas  targów Beauty Days w Warszawie. Dostało się na nie dwanaście różnych osób z konkursu, w tym właśnie ja. Powyżej możecie zobaczyć jak przygotowano dla nas stanowiska. Z boku każdy mógł oglądać nasze poczynania.

Na początek obejrzeliśmy prezentację, która zakończyła się konkursem. Doszłam do finału, bo odpowiedziałam dobrze na wszystkie pytania, jednak jeszcze jedna osoba dała sobie z nimi radę, dlatego organizatorzy wymyślili szybko pytanie do dogrywki, przy której niestety dałam plamę. Miałyśmy zgadnąć, który kolor jest najbardziej odpowiedni dla kur, a ja się tak zestresowałam (że doszłam tak daleko), przez co nie zdołałam powiedzieć żadnego koloru. 🤦‍♀️🤦‍♀️ Cóż, życie nieśmiałej osoby jest ciężkie, ale trzeba pracować nad swoimi wadami i nie przejmować się porażkami. 💪


Po prezentacji dostaliśmy rękawiczki i założyliśmy na siebie fartuszki. Na początek tworzenia szminki dano nam do wyboru kilka przykładowych kolorów, ja wybrałam wtedy ciemny odcień czerwieni. Do wyboru był też rodzaj szminki, większość osób wzięła mat. Po wstępnych wyborach dostaliśmy przepis, a w międzyczasie rozdano nam też szablony na których później pracowaliśmy.  Rozdano też narzędzia i bazę, więc musiałam już schować aparat. Dlatego szablonu niestety nie mam jak pokazać. Na pierwszy rzut oka wyglądało to dosyć skomplikowanie, ale wyjaśniono nam wszystko dokładnie i cały czas przy nas czuwano i pomagano nam przy każdym ruchu.

Na stole już od samego początku mogliśmy podziwiać różne tubki z pigmentami, brokatami jak i zapachami. Jednak dopiero później odwiedziliśmy się, że dla uzyskania odpowiedniej konsystencji nie można przesadzić z ilością. Dostaliśmy dlatego dokładny zakres kolorów podzielonych na tabelki. W każdej z tabelek można było dodać ograniczoną ich ilość.



Zabawa z mieszaniem była naprawdę świetna. Nie ukrywam, że uzyskanie koloru marzeń zajmuje naprawdę sporo czasu, bo po dodaniu każdej kropli nowego koloru pojawiają się nowe pomysły. Przy tworzeniu od razu można było wypróbować dany kolor na ustach, więc łatwiej było ocenić, czy dany kolor jest dla nas. Zaglądanie na kolorki innych uczestników też potrafiło zmienić nasz pomysł o 180 stopni. Gdy już udało się nam stworzyć ten odpowiedni kolor, dostaliśmy możliwość dosypania brokatu. Ja z tego skorzystałam, choć nie było to obowiązkowe. Użyłam małej ilości najbardziej sproszkowanego brokatu, dzięki czemu szminka nie jest brokatowa, ale dużo zyskuje w świetle. Lekkie rozświetlenie dodaje trójwymiarowości. ;)






Następnie przyszła kolej na zapachy. Można było wybrać zapach szminki jak i jej smak, cudownie prawda? 😍 Zapach mojej szminki pachnie "egzotycznie" natomiast smak to "brzoskwiniowy sorbet".





Na koniec dolano nam olejki, aby nasza przyszła szminka dbała odpowiednio o usta. Gotową masę przerzuciliśmy do pojemniczków i oddaliśmy je podpisane, aby resztą mogli się zająć organizatorzy. Końcowy etap to zmiksowanie naszej masy w specjalnej maszynce i przelanie jej do formy.







Po godzinie szminka była już gotowa i czekała na mnie w pięknym opakowaniu. Zalecono schowanie jej do lodówki na 2 godziny - tak też zrobiłam po powrocie do hotelu. Kolejnego dnia mogłam się już cieszyć własną szminką. Tak się prezentuje! 😊


Jak ją oceniam?
Nie jest to neonowy róż, ale nie jest też zaliczany do nudziaków. Mocno podkreśla usta i czuję się w nim kobieco. Naprawdę się z nim polubiłam! Dotychczas moimi ulubionymi szminkami były te, które zastygają i nie rozmywają się. Ta jest niestety ich przeciwieństwem, bo jest kremowa i może brudzić. Na szczęście mój strach przed taką konsystencją okazał się naprawdę niepotrzebny, bo ta szminka naprawdę bez problemu sprawdzi się na cały dzień. Po zjedzeniu posiłku, gdy szminka trochę się zmyje wystarczy potrzeć wargami o siebie i tak naprawdę nie trzeba nic poprawiać, bo pozostaje równie przyjemny, nieco jaśniejszy odcień. Całkowite odświeżenie też nie należy do problematycznych.


Najbardziej ciekawiło mnie, czy matowa szminka naprawdę nie będzie mi wysuszać ust. Całe szczęście i w tym przypadku się sprawdziła. Kosmetyki użyte przy produkcji szminki są podobno jednymi z lepszych, a do naszej masy i tak były dolewane odżywcze olejki. Myślę, że zaciekawić Was może również opinia zapachu i smaku. Tu niestety się zawiodłam. Smaku nie czuć w ogóle, co bardzo mnie smuci, a zapach nie jest egzotyczny, ale w tym przypadku i tak bardzo przyjemny, taki typowo szminkowy, jednak nie sztuczny. Opakowanie jest wygodne, zwykłe czarne. Koszt takiej zabawy na dzień dzisiejszy to ok. 130 zł za jedną osobę. Warto wybrać się w grupie, wtedy wychodzi taniej. Pomysł na własną szminkę z pewnością sprawdzi się też jako prezent. Osobiście, mimo drobnych wad, chętnie wybiorę się kiedyś po kolejną!

🌸🌸🌸
-----------------------------------
🌸 Jak Wam się podoba? 🌸
-----------------------------------
🌸🌸🌸

piątek, 28 lutego 2020

Moje zakupy z Aliexpress #1

Cześć! Myślę, że każdy z Was zna Aliexpress. Jest to skupisko godnych uwagi ofert sprzedaży z całego świata, jak i tych mniej wartościowych rzeczy. Myślę, że jednak każdego interesuje ta pierwsza część, a nie zawsze zdajemy sobie sprawę o istnieniu niektórych, naprawdę użytecznych przedmiotów. A może akurat zastanawiasz się nad kupnem pewnego artykułu, a ja Cię przed nim zdążę ostrzec? Jako, że w jakimś tam stopniu jestem gadżeciarą, chętnie będę się z Wami dzielić moimi łupami, ich recenzją i ceną. Kto wie, może akurat zaciekawię Was na tyle, że sami się na coś skusicie? ;)
...a dzisiejszy wpis o Ali będzie w tematyce biżuterii. Zapraszam!


💎💎💎
1. Zestaw 8 ozdobnych pierścionków.
Cena: 3,16 PLN

Oryginalne pierścionki w różnych rozmiarach zakupiłam głównie do zdjęć, w których przedstawiam Wam moje wzorki na paznokciach. Zdjęcia z nimi z pewnością będą prezentować się o wiele ciekawiej. Jedynym minusem pierścionków z Ali jest to, że szybko się zetrą jeśli zdecydujecie się je nosić na co dzień. Mogą również zostawiać po sobie ślad na skórze. Jeśli jednak chcecie zakupić w korzystnej cenie coś ładnego dla ozdoby lub właśnie urozmaicenia zdjęć to jak najbardziej polecam, bo można trafić na prawdziwe cudeńka! Poza tym, gdy moje pierścionki się zetrą, to spróbuję je odratować przy pomocy lakieru do paznokci, który zapobiegnie też pozostawianiu śladu na skórze. Moje pierwsze pierścionkowe zamówienie zaliczam do udanych. Jeden z pierścionków ma krzywo przyklejony diamencik, ale nie przeszkadza mi to. Warto też wspomnieć o rozmiarach - są naprawdę zróżnicowane. Niektóre pierścionki powstały, aby nosić je bliżej paznokcia, inne spokojnie będą się trzymać na końcu palca. Z pewnością zamówię więcej wzorów!



💎💎💎
2. Bransoletka z muszelką.
Cena: 1,84 PLN

Motyw muszelek w biżuterii na tyle mi się spodobał, że postanowiłam sprawić sobie taką bransoletkę. Wzór muszelki jest naprawdę ładnie wykonany, na brzegach jest pozłacany. Nosiłam ją już do codziennych stylizacji i póki co trzyma się w całości. Łańcuszek po jakimś czasie ściera się na ciemniejszy kolor i może zostawiać po sobie ślad na skórze. Mimo, że póki co nie miałam takiego problemu, to jednak trzeba mieć na uwadze, że łatwo może się zerwać. Bransoletka jest delikatna, ale naprawdę efektowna. Za taką cenę jak najbardziej można się na nią skusić. Gdy łańcuszek całkowicie zbrzydnie, chętnie wykorzystam tę muszelkę do czegoś innego. ;)



💎💎💎
3. Naszyjnik z motywem wina.
Cena: 2,45 PLN

Na ten naszyjnik trafiłam całkowicie przypadkiem, ale bardzo mnie zaciekawił. Długo leżał w moim koszyku i dopiero podczas wielkiej, chińskiej wyprzedaży się na niego skusiłam. Takie delikatne naszyjniki mają naprawdę dużo uroku. Motyw lejącego się wina do kieliszka prezentuje się naprawdę oryginalnie. W pierwotnej wersji naszyjnik jest trochę dłuższy, ale go sobie skróciłam. Przywieszki mają mały minus, bo wyglądają super tylko z jednej strony - z drugiej mają wadę fabryczną, widać że były odlewane przez maszynę, jednak nie rzuca się to aż tak w oczy. Tak jak w przypadku reszty biżuterii z Aliexpress, naszyjnik z pewnością straci kolor po jakimś czasie lub się zerwie, ale taka biżuteria też ma swoje plusy, bo kosztuje naprawdę niewiele, a wzory potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć. ;)


_______________________________________________________________________________________________
A tak przy okazji chciałabym zapoznać Was z pojęciem "cashback". Mimo, że już od długiego czasu mamy możliwość z niego korzystać, wiele osób obawia się, czy to w ogóle jest bezpieczne i czy ma to sens. Jako, że już od ponad roku korzystam z cashback'u, a nowa seria wpisów jest powiązana z tą tematyką, postanowiłam, że podzielę się z Wami tą informacją. 

Tak więc cashback to nic innego, jak zwrot części gotówki z naszych zakupów. Nie zawsze są to wielkie sumy, bo czasem może wyjść nawet kilka groszy, ale jak to się mówi "grosz do grosza...". Poza tym w erze internetowych zakupów naprawdę warto zgarniać te drobne sumki. Gwarantuję, że po jakimś czasie nawet nie będziesz wiedzieć, w którym momencie uzbierała się kwota na darmową wizytę do kina czy kawiarni.

Cashback można też mądrze wykorzystać przy zakupie drogich sprzętów - nawet jeśli masz w planach odebrać je w sklepie. Większość sklepów, które oferują zwroty za zakupy ma możliwość zamówienia produktu i odbioru osobistego w sklepie. Stacjonarnie kupiłabym np. nową klawiaturę z Komputronika za 330zł, natomiast z cashback'iem (akurat jedynie 1%), gratis dostałam 5zł na 5 pączków. 😋 Ale już w Media Markt cashback może wynosić nawet do 6%, więc przy zakupie nowej lodówki czy telewizora za 2-3 tysiące z pewnością będzie to o wiele fajniejsza kwota. Dla mnie cashback to po prostu taka ukryta obniżka na różne towary.

Jest wiele stron oferujących zwroty za zakupy, jednak większość z nich oferuje wypłatę uzbieranej gotówki po przekroczeniu danej kwoty. Na początek polecam Wam Tipli.pl, gdzie będziecie mogli wypłacić uzbieraną gotówkę w dowolnym momencie, ponieważ nie ma tu żadnych progów. 

🍀
Co sądzicie o produktach z tego wpisu?
Korzystacie z cashback'u?