Le Petit Marseillais

Kochani ostatnio udało mi się zostać ambasadorką Le Petit Marseillais. Jest to moja pierwsza kampania, w której biorę udział. Nie sądziłam, że spodobam się na tyle, że dostanę szanse już przy pierwszej próbie testowania. Jest to dla mnie naprawdę duże wyróżnienie. :)

Kurier zaskoczył mnie, dostarczając paczkę do szkoły. W paczuszce zastałam ładnie zapakowane kosmetyki z gratulacjami i książeczką wydaną dla ambasadorek. Z kosmetyków pojawiły się dwa dezodoranty i dwa żele. Pierwszy zestaw to połączenie białej brzoskwini i nektarynki, a drugi to kwiat pomarańczy.


~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Delikatny dezodorant - Kwiat Pomarańczy. Produkt nie zawiera soli aluminium, więc jedynie ukrywa nieprzyjemny zapach, nie zapobiegając poceniu. Formuła dezodorantu pozwala skórze oddychać. Kwiat pomarańczy w przypadku dezodorantu podoba mi się chyba nawet bardziej od żelu o tym zapachu. Mocniejsza wersja bardziej do mnie przemawia. Utrzymuję się długo, w zupełności sprawdza się na cały dzień. Butelka jest duża o pojemności 200ml. Wygodna, łatwa w aplikacji i wydajna. Kosmetyk nie brudzi ubrań i szybko się wchłania. Można go spokojnie używać po depilacji, bo skóra nie będzie podrażniona. Jest naprawdę delikatny dla skóry.
~*~

Delikatny dezodorant - Biała Brzoskwinia. Produkt zapewnia 24h świeżości i skuteczności działania. Mnie zdecydowanie na cały dzień wystarcza. Zapach jest równie przyjemny jak w przypadku żeli z tej firmy. Jednak w porównaniu do żelu z tej samej serii niestety przegrywa. Tutaj zapach nie jest słodki - jest zdecydowanie mocniejszy. Wyczuwalna jest zawartość alkoholu, jednak głównie czuć to na początku. Po chwili zostaje sam owocowy zapach i ciało naprawdę pięknie pachnie, a zwłaszcza po użyciu uprzednio żelu. Seria brzoskwiniowa to zdecydowanie mój faworyt. Dezodorant nie zostawia śladów. Pomarańczowa buteleczka pięknie się prezentuje.
~*~

Kremowy żel pod prysznic - Kwiat Pomarańczy. Jego pojemność to 250ml. Zapewnia nawilżenie i odżywienie. Ma ciekawy zapach, który długo się utrzymuję, jednak nie do końca do mnie przemawia. Nie jest zły, aczkolwiek kojarzy mi się z piankami do golenia mojego dziadka. Konsystencja jest dosyć gęsta. Pieni się bardzo fajnie, a piana łatwo się spłukuje. Myślę, że będzie bardzo wydajny. Świetnie nada się jako dodatek do prezentu. Ma śliczne opakowanie, które wygodnie można położyć do góry dnem, gdy będzie się kończyć. Butelka nie ślizga się w dłoniach. Żel natomiast nie podrażnia i nie wysusza skóry. Myślę, że warto wspomnieć, że te żele mają pH neutralne dla skóry.
~*~

Delikatny żel pod prysznic - Biała Brzoskwinia i Nektarynka. Jego pojemność to 250ml, co sprawia, że świetnie nada się na podróż, tak jak i poprzedni żel. Zapewnia nawilżenie i odświeżenie. Ma cudowny zapach, po którym od razu nabrałam chęci na słodkie owocki. Gdy go otworzyłam nie mogłam się nawąchać. To zdecydowanie trafny zapach dla mnie. Zapach ogólnie bardzo słodki, więc niektórym może to przeszkadzać. W porównaniu do poprzedniego żelu ten jest o wiele rzadszy. Skóra po jego użyciu jest pachnąca i bardzo miękka. Myślę, że i ten będzie wydajny. Równie dobrze się pieni. Bardzo delikatny dla skóry. Kąpiel z nim ożywia i poprawia nastrój, aż chce się posiedzieć dłużej w łazience. Zapach naprawdę pozytywnie zaskakuje smakoszy tych owocków.

Mieliście do czynienia z którymś z tych kosmetyków?

Flowers

Witam :) Przychodzę do was z kolejną sesją. Poprzednia bardzo się wam spodobała, mam nadzieję, że i ta przepadnie wam do gustu. Tym razem zwykła, codzienna stylizacja. Na czarno - tak jak lubię najbardziej, ale ożywiona kolorowymi kwiatami. Buty z czerwoną wstawką ładnie współgrają z czerwonymi kwiatami na bluzie. Podoba się?

bluza - KLIK

Camel Ride

Witajcie! Przychodzę do was z moją pierwszą sesją, przy której została użyta lustrzanka. Jestem zachwycona jakością zdjęć i nie mogę się doczekać, aż w końcu ja będę miała swoją. Zdjęcia z dzisiejszego posta zawdzięczacie Patrycji. Dziękuję ci! Mam nadzieję, że będę mogła częściej wrzucać wam takie relacje z sesji. ;) Zapraszam do oglądania i komentowania!

Jesienne DIY z liści

Mam dla was bardzo proste, ale jakie efektowne DIY. Naprawdę nie trzeba wiele, aby ze zwykłych liści zrobić artystyczną ozdobę do pokoju, czy po prostu dodatek do zdjęcia. Dodatkowo można wykazać się dużą kreatywnością. Zapraszam na krótkie wyjaśnienie co i jak. ;)

Do wykonanie dzisiejszego DIY potrzebujemy jedynie jesiennych liści i długopisu bądź farby... albo i jeszcze innych zamienników. ;)

Na początek dobrze byłoby włożyć liście w jakąś książkę, aby się wyprasowały. Wymyślamy sobie wzór i zapisujemy gdzieś nasze pomysły lub przedstawiamy zarys na kartce. Na kolejny dzień wystarczy już tylko nałożyć nasze pomysły na liście za pomocą wybranych przez nas produktów. Ja wybrałam długopisy w różnych kolorach. Bardzo fajny efekt daje biały kolor. Ja użyłam białego cienkopisa. I to tyle. Proste, prawda?

W tym poście bawiłam się kaligrafią i prostymi wzorami, ale mam bardzo dużo pomysłów na trudniejsze rzeczy. Ładnych liści niestety coraz mniej, ale jak będzie czas to jeszcze do was wpadnę z inspiracjami na inne wzory. Jak nie, to pojawią się za rok. Chcecie?

1000 obserwatorów

Hej wszystkim! Wczorajszego dnia blog zyskał tysięcznego obserwatora, a nawet 1001. Bardzo się z tego powodu cieszę, bo to naprawdę duża liczba. W związku z tym chciałabym opowiedzieć całą historię związaną z tym blogiem. Może to was zaskoczy, ale ten blog istnieje od 2011 roku, mimo, że pierwszy post jaki znajdziecie został napisany w 2015. Zaciekawieni? Zapraszam do czytania :)
Na początku ten blog można było znaleźć pod linkiem "stylizacje-dla-ciebie.blogspot.com". Był to blog o grze Stardoll. Może orientujecie się co to za gra, bo dużo osób dowiedziało się o blogach, właśnie dzięki niej. Był to typowy blog z nowościami na temat Stardoll, stylizacjami i makijażami zrobionymi w tej grze. Prowadziłam go przez ponad rok, jednak zawiesiłam go, bo zaczęłam pisać na stardollowych gigantach i stwierdziłam, że nie jestem w stanie dorównać im moją stroną.
Do ciekawskich mój nick to: 888kamila. (link do apartamentu)

Po dobrych paru miesiącach zorientowałam się, że na stronie głównej bloggera pojawiają się nowe posty z blogów, które obserwuję. Serio... nie wiem jak mogłam przez tak długi czas o tym nie wiedzieć. :D Odkryłam w tej liście jeden niestardollowy blog, był lifestylowy. Nie wiem jak doszło do tego, że go zaobserwowałam, ale skoro zajmowałam się stardollową blogosferą, to musiał być ktoś też z tej gry. Zaczęłam czytać posty i tak mi się one spodobały, że byłam zawiedziona, że wcześniej nie odkryłam tego bloga. Mówiąc szczerze nie spodziewałam się, że takie blogi istnieją i że w ogóle takie się prowadzi. Odkrywając coraz większą ich ilość postanowiłam, że też takiego założę. I w ten sposób nadal pod nazwą "Stylizacje dla ciebie" zaczęłam prowadzić bloga o mnie i moich zainteresowaniach.

niestety z tego okresu nie mam screenów

Po jakimś czasie zaczęła mi się nie podobać nazwa bloga i zdecydowałam się na zmianę. Zmieniłam adres bloga na "lady-kala.blogspot.com" i jako "Lady Kala" blogowałam ponad rok. Nazwę wzięłam inspirując się Lady Gagą, którą wtedy uważałam, za najfajniejszą piosenkarkę. Niestety z blogosfery zaczęło odchodzić dużo osób i mnie samej też jakoś ciężej się pisało. Poza tym po zmianie adresu straciłam wielu czytelników. W końcu straciłam chęci całkowicie, nie byłam zadowolona z moich postów, zdjęć, więc zrobiłam sobie przerwę i przemyślałam, co mogłabym poprawić na blogu, żeby znów było tak fajnie jak dawniej.


Ostatecznie ustaliłam, że zacznę od nowa, ale już tak ostatecznie. Wyczyszczę wszytko i ustalę nazwę, która zawsze będzie fajna i nie będzie nawiązywać do gwiazd, bo gusta się zmieniają. Tak powstała obecna nazwa i ksywka. Dzięki wcześniejszym blogom dowiedziałam się bardzo wielu przydatnych rzeczy. Robiłam błędne i trafne decyzje, które teraz mogę wykorzystać do lepszego prowadzenia bloga. Mogę wam obiecać, że na pewno nie będę już zaczynać od nowa i zmieniać nazwy, no chyba że wykupię domenę, ale to co innego. :) Przywiązałam się bardzo do tego bloga i ogólnie do blogowania, więc możecie być pewni, że nie przestanę tego robić.


Na tym blogu już przy pierwszych postach zyskałam naście czytelników, co w porównaniu z poprzednimi jest wielkim sukcesem i dobrym znakiem w drodze do rozbudowywania go razem z wami. Jeśli dotrwaliście jakoś do końca to bardzo dziękuję za tę wytrwałość. Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną jak najdłużej! 

Rysunki #2

Witajcie! Dziś przygotowałam dla was kolejny post z rysunkami. Bardzo się wam one podobają, więc chętnie wstawiałabym je częściej. Niestety nie jestem w stanie, bo każdy zajmuje mi sporo czasu. Dodatkowo dużo nauki, bo klasa maturalna. Mimo to udało mi się w końcu skończyć portret, który męczyłam przez parę miesięcy. Ogólnie ciekawa jestem, czy wolicie oglądać kilka rysunków w jednym poście, czy bardziej jeden rysunek, ale z większą ilością zdjęć "krok po kroku"? Koniecznie dajnie znać. Bo myślę, że druga opcja bardziej by się u mnie sprawdziła. Nie musielibyście aż tak długo czekać na kolejny post. ;)

~*~

I podstawowe pytanie: Co sądzicie o pracach? :)

Rysunki #1 

Energylandia Zator

Jeśli zastanawiasz się gdzie wybrać się z rodziną lub paczką znajomych i lubisz wyzwania, adrenalinę to zdecydowanie polecam Energylandię! Osobiście znalazłam się tu, ponieważ moja mama zorganizowała mi, rodzeństwu i kuzynce taką niespodziankę z okazji dnia dziecka. Ja uwielbiam takie atrakcje, więc bardzo się ucieszyłam z pomysłu mamy. Niestety ze względu na to, że kuzynka ma mniej niż 120cm, chodziliśmy wszędzie razem i nie mogłam od razu udać się na ekstremalne karuzele. Chodziliśmy na zmianę - raz dla starszych osób, raz dziecięce. Mimo, że w planie była duża ilość atrakcji, dzięki deszczowej pogodzie, udało się nam udać na wszystko.

Największe przeżycia mam oczywiście z ekstremalnych atrakcji. Muszę przyznać, że po pierwszej ekstremalnej karuzeli (jeśli dobrze pamiętam Mayan) serio się bałam. Nie spodziewałam się, że od razu poczuję tak dużą adrenalinę. Zawiodłam się natomiast na Space Boosterze, na tej karuzeli w ogóle strachu ani adrenaliny nie czułam. Mimo, że wydawało mi się, że będzie to jedna z lepszych atrakcji. Moim faworytem na pewno jest Formuła Roller Coaster. Początek jest nie do opisania! Była to najszybsza otwarta kolejka górska. Widziałam jak budowali dwie nowe kolejki i już nie mogę się doczekać, żeby je sprawdzić. :)


Lubicie takie atrakcje? Byliście w Energylandii? Może znacie więcej ciekawych miejsc? Koniecznie dajcie znać w komentarzu! ;)
Copyright © Dollka Blog