czwartek, 29 marca 2018

Nowości od Zaful

Witajcie! Bardzo cieszę się, że makijaż z ostatniego posta się Wam spodobał. Cieszy mnie to, ponieważ bardzo polubiłam artystyczne makijaże. Mam już tyle pomysłów w głowie, jednak na początek muszę zaopatrzyć się w kosmetyki, aby mieć większe pole do popisu. W ostatnim zamówieniu od Zaful pomyślałam o tym i dziś możecie zobaczyć moją małą nowość kosmetyczną... i nie tylko! ;)


Paleta brokatowych cieni.
LINK

Wspomniana wcześniej paletka. Widziałam ją w większej wersji i to na nią polowałam. Niestety, gdy zdecydowałam się złożyć zamówienie większa została wyprzedana! Tak mi jednak zależało, że i mniejszą chętnie przygarnęłam. Co śmieszniejsze kilka dni po moim zamówieniu, duża paleta cieni wróciła i to o ok. 4$ taniej od małej. Ach to moje szczęście! :D Przechodząc bardziej do recenzji przyznaję, że jeszcze nie miałam jej na oczach, aczkolwiek nabrałam na palec i wstępnie jestem bardzo zadowolona. Ładne kolorki, brokat pięknie się mieni. Odcienie jasne oraz intensywne. Na pewno będę często i chętnie używać tych brokatów.


Duży, pluszowy flaming.
LINK

Drugą rzeczą z zamówienia jest ten przesłodki flaming. Wybrałam go specjalnie dla mojej siostry. Ona uwielbia flamingi! Pamiętam jak z siostrą poszłam na zakupy do Biedronki i tam moja siostra wynalazła podobnego pluszaka. Nie chciała wyjść ze sklepu bez niego, tak jej się spodobał. Gdy zobaczyłam go na Zaful to bez zastanowienia włożyłam go do koszyka. Siostra akurat miała urodziny, więc to był prezent dla niej. Była przeszczęśliwa! Teraz się z nim nie rozstaje.


Zalotka.

Nigdy nie miałam zalotki i prawie wcale nie maluję rzęs. Moje naturalne nie są złe, są nawet fajnej gęstości i długie, ale ich minusem jest brak zakręcenia. Są proste, a przez to mało widoczne. Postanowiłam w końcu się przełamać i nauczyć się ładnie podkreślać rzęsy. Omijałam zabawę z nimi ze względu na moją wrażliwość co do oczu. Jestem bardzo czuła na jakąkolwiek krzywdę w okolicach oczu. Kolejnym minusem przy stylizowaniu rzęs są łzy, które nie wiadomo dlaczego się z nich leją na widok mascary. Kończąc narzekanie muszę przyznać, że zalotka jest super. Po kilku próbach udało mi się ładnie zakręcić rzęsy. Początki są trudne, ale da się w niedługim czasie załapać co i jak. Podoba mi się w niej przede wszystkim grzebyk do rzęs. Fajnie, że zalotka dba o to, aby rzęsy były rozczesane i ładnie ułożone przy zakręcaniu ich. 


Zimowa czapka.

W tym roku chciałam kupić sobie nową, ciepłą czapkę na zimę... i kupiłam. Nieważne, że dotarła na wiosnę. Za rok znowu będzie zima i wtedy będzie mi służyć. Wybór padł na tę, bo polubiłam się bardzo z szarym kolorem z domieszką czerni. Ogólnie w czapce dominuje jednak czerń. Jest wykończona fajnym, czarnym pomponem. Zawinięcie czapki również jest czarne i ma na przodzie plakietkę z literą M. Dodatkowo czapka ma doczepione pojedyncze cekiny. Były dla mnie dużym zaskoczeniem, bo na zdjęciach w sklepie internetowym, nie było to widoczne. Na moich też nie jest lepiej. Niestety ciężko je załapać, a warto o tym wspomnieć, żeby nie było negatywnego zaskoczenia, jak ktoś nie lubi świecidełek. W razie co można też zawsze je usunąć. Przy zakupie była na dużej przecenie i widzę, że nadal jest. W środku jest ocieplana. Wygodna do noszenia i nie spada z głowy.

Top z wiązaniem.
LINK

Zakupu tego topu nie miałam w planach, ale bardzo się cieszę, że go jednak wybrałam. Top ma wiązania na przodzie. Uwielbiam dodatki tego typu na ubraniach. Top ogólnie podchodzi pod taki 'ciężki' styl. Jest krótki, co za tym idzie, odsłania brzuch. Materiał jest bardzo solidny. Nie jest cienki. Ma podwójną warstwę materiału. Będzie genialny na lato. Bardzo pasuje do mojego stylu.

wtorek, 13 marca 2018

Makijaż artystyczny - Wiosna

Witam! :) Przygotowałam dla was wiosenny makijaż artystyczny! Rysowałam sobie w szkole różne propozycje na artystyczne makijaże, które mogłabym dla was wykonać. Zdecydowałam się na coś wiosennego. Po dniu kobiet wazon pełen kwiatów, więc jedną różyczkę troszkę oskubałam z płatków. Myslę, że było warto, bo efekt bardzo mi się podoba - mam nadzieję, że nie tylko mi. Było ciężko, bo mam bardzo wrażliwe oczy i co chwila leciały mi łzy. Na zdjęciu na szczęście widać tylko zaszklone oczy. Dodatkowo na płatki kwiatka naniosłam brokatowy błyszczyk, który bardzo podrażnił mi oko. Mimo cierpienia ostatecznie z pracy jestem bardzo dumna. :) Zapraszam do oglądania i dajcie znać, czy się podoba! 🤗



niedziela, 4 marca 2018

My love in the drawing

Dziś mam dla was post rysunkowy. Pojawiają się u mnie dosyć rzadko, ponieważ na jedną pracę poświęcam dużo czasu. Ostatnio staram się też łączyć pasję i rysować nie tylko na kartce. Stąd też wziął się pomysł na ozdobne liście DIY. Zrobiłam sobie też notesik, w którym zapisuję wszystkie moje pomysły do zrealizowania... ale nie będę już odchodzić od tematu posta. Rysunek powstał w Walentynki i cieszę się, że tak wyszło, bo jest to portret mojego chłopaka. ;) Rysowałam go przez ok. dwa tygodnie, co jest u mnie niezłym czasem. Zapraszam na zdjęcia "krok po kroku". Różne oświetlenie z wiadomych przyczyn - rysowałam o różnych porach. Zaczynamy...


 ... i efekt końcowy. ;)

Może nie najlepsze zdjęcie do porównania, ale to nasze ostatnio najfajniejsze wspólne zdjęcie, a i tak chciałam je wstawić na bloga. :)

Jak wam się podoba moja praca?