sobota, 16 maja 2020

3 stylizacje ze sklepem Bonprix | Flat Lay Outfits

 Dziś przychodzę do Was z nowym rodzajem wpisów na blogu. Co powiecie na stylizacje Flat Lay? Myślę, że to dobry pomysł, aby na blogu zaczęły pojawiać się częściej zestawienia modowe. 😉 Bez przymiarek i sesji na dworze mogę pokazać Wam o wiele więcej propozycji. Oczywiście sesje pozostaną. Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby stylizacje z tych wpisów nie ukazały się ponownie w sesjach, prawda? 

Co do dzisiejszego wpisu... muszę jeszcze bardziej popracować nad scenerią. Nie chciałam, aby dodatki odwracały uwagę od stylizacji, dlatego tym razem jest tylko ładny kocyk. :P
                                       ...ale najważniejsze są outfity, spójrzmy na nie. 👗 ↓

Czarny, być może na pierwszy rzut oka zwyczajny look, ożywiony jeansową kurtką. Jego zwyczajność jednak przełamują wysokie platformy z imitacją wężowej skóry oraz mój ukochany kapelusz, który na pewno już znacie. Top dobrany do tej stylizacji ma doszyte dodatkowe paseczki. Od dłuższego czasu podobał mi się ten trend i udało mi się zakupić dwie wersje kolorystyczne w przyzwoitej cenie (link niżej). Spodnie pochodzą z tego samego sklepu co top (Bonprix) i to niestety mój pierwszy niewypał od nich. Okazały się za duże, mimo dobrania rozmiaru do tabeli. Nie zwróciłam ich jednak, posłużą mamie.

Tutaj bardzo elegancko. Zielona, welurowa sukienka od razu skradła moje serce, jest cudowna! To chyba najdłuższa sukienka w mojej szafie, sięga kolan. Ubrania odsłaniające ramiona ostatnio u mnie królują. Być może takie kroje nie są zbyt wygodne, ale nie da się zaprzeczyć - są zjawiskowe. Do sukienki dobrałam również welurową kurtkę, bardziej jako dodatek, można by ją nawet nosić zarzuconą na ramiona. Kolejnym elementem w tej stylizacji jest naszyjnik - sznurek. Kupiłam go, gdy była na niego wielka moda. Znalazłam go ostatnio i uważam, że pasuje tu idealnie. Masywna torba na ramię i równie potężne buty ostatecznie dopełniają ten look.

Trzecia i ostatnia stylizacja w tym wpisie powstała od białego topu. To właśnie on był w komplecie z pierwszym, czarnym. Muszę przyznać, że w mojej szafie jest tak mało jasnych kolorów, że kompletowanie nie było takie proste. Znalazłam jednak nigdy jeszcze nie noszone białe zakolanówki na dnie szuflady. Myślę, że z topem będą wyglądać świetnie! Dalej poszłam raczej w klasykę. Dodałam czarną spódniczkę z wysokim stanem, czyli coś, co zawsze będzie pasować do białego topu. Do tego jeansową koszulę, którą zamiast zapinać, związałam przy końcu. Jeśli chodzi o buty, wybrałam jedyne białe buty, które posiadam. Są już trochę zniszczone, ale z zakolanówkami na pewno będą wyglądać ciekawie. ;)

🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀    🍀

W każdej z propozycji pojawiły się produkty ze sklepu Bonprix. To moje kolejne pozytywne zamówienie z tego sklepu. Szkoda mi trochę spodni, ale pomijając rozmiar, są bardzo fajne. Na mamie wyglądają świetnie. Musze przyznać, że pomimo różnych opinii o tym sklepie, ja z zamówienia na zamówienie nie zmieniam mojej pozytywnej oceny o tej marce. Pozostawiam Was z linkami do użytych produktów. Kurtka niestety nie jest już w sprzedaży, ale pokazywałam Wam ją już wcześniej.
__________________________________________________________________________________


Jak Wam się podoba nowy dział na blogu? Która ze stylizacji najbardziej przypadła Wam do gustu?

poniedziałek, 11 maja 2020

Muzeum Bursztynu w Gdańsku

 Choć z podróżowaniem trzeba się w obecnej sytuacji wstrzymać, nie oznacza to, że nie możemy zacząć planować. W dzisiejszym wpisie chciałabym pokazać Wam Muzeum Bursztynu w Gdańsku. Miałam okazję zwiedzić to miejsce, biorąc udział w wycieczce organizowanej przez Festiwal Kobiet, o której zapewne wspominałam w festiwalowym wpisie. Była to moja pierwsza wizyta w muzeum poświęconym minerałom, ale na pewno nie ostatnia!

Może zacznijmy od wyjaśnienia czym tak w ogóle jest bursztyn? Bursztyn powstał z żywicy drzew iglastych, która stwardniała miliony lat temu. Możemy znaleźć go m.in. w różnych odcieniach żółci i brązu, co jest dla bursztynu najbardziej charakterystycznie. Co ciekawe, najcenniejszym odcieniem jest biel, a sama barwa bursztynu nie jest trwała.


Samo muzeum znajduje się w starej więziennej wieży na Targu Węglowym. Znajdziemy tam przeróżne okazy. Mnie najbardziej spodobały się kreatywne kształty, przy których widać sporo pracy autora, aczkolwiek można się tam dowiedzieć również sporo o historii i pooglądać niezwykłe okazy również w nieoszlifowanych wersjach. Każdy przedmiot w tym miejscu kryje swoją wyjątkową historię, warto się w nie zagłębić!



🌟

Na zdjęciach możecie zaobserwować tylko część niezwykłych prac, pominęłam np. niezwykły statek, który był ukryty za "tajemniczym wejściem", które niestety niektórzy omijali - a szkoda, bo te miejsca kryły niesamowity klimat, którego nie da się oddać na zdjęciach. Koniecznie ich nie przegapcie! W muzeum ogólnie było kilka pomieszczań, każde poświęcone innej tematyce np. historii, czy bursztynowej sztuce w połączeniu ze srebrem. Muszę przyznać, że czas minął tam niesamowicie szybko i był świetnym wstępem przed pracownią, w której tworzyłyśmy z dziewczynami swoją własną biżuterię... ale o tym kiedy indziej. ;)


Koniecznie dajcie znać, które z wybranych przeze mnie dzieł podoba się Wam najbardziej, jednak przed tym koniecznie obejrzyjcie zdjęcia do końca!

🌟


Byliście w takim muzeum? Podobają się Wam bursztyny? Koniecznie dajcie znać!

środa, 29 kwietnia 2020

Kolorowy szkicownik #strona 8

 Dawno nie zamieszczałam tu prac tradycyjnych prawda? Czas to zmienić! Ostatnio dużo czasu spędzałam przy doskonaleniu swoich umiejętności przy grafikach komputerowych, ale zatęskniłam za szkicownikiem! Udało mi się dokończyć zaczęty przed laty szkic. Chciałam nagrać proces malowania, ale nie mam pojęcia jak się za to zabrać, żeby wyglądało choć trochę profesjonalniej. Chyba póki co pozostanę jeszcze przy zdjęciach "krok po kroku", bo w ten sposób mogę malować w dowolnym miejscu i o każdej porze (stąd też różne oświetlenie na zdjęciach). Dzisiejszy portret przedstawia kobiecą postać z różowym ombre, które chyba akurat jest bardzo modne, bo często je widuję. :) Do tego mocniejszy makijaż i jasny sweterek. Zapraszam do oglądania! Krok po kroku:


...i oczywiście efekt końcowy! :)


Jak Wam się podoba?


Zapraszam również na poprzednie strony szkicownika: 
🖌 1 2 3, 4 5, 6, 7 🖌

środa, 22 kwietnia 2020

Nie siej paniki - siej kwiaty 🌱


 Gdy zobaczyłam powyższy banner, od razu pojawił mi się uśmiech na twarzy. Cudowne i trafnie dobrane słowa do panującej na świecie sytuacji. Zagłębiając się bardziej w jego przekaz, odkryłam bardzo ciekawą organizację. Jest nią: Fundacja Kwietna 🌱

O co chodzi w tej fundacji?
Fundacja Kwietna stworzyła projekt mający na celu przywrócenie pięknych, dzikich kwiatów do naszego otoczenia. Każda chętna osoba do założenia nanołączki na swoim balkonie, parapecie, czy w ogródku ma możliwość dostać nasionka kwiatów, które choć brane są za chwasty, to są cennym pożywieniem dla owadów. Kwiaty są jednoroczne, ale później można samodzielnie naszykować nasiona na kolejny rok. Podobno gdy wykwitną, bardzo długo można cieszyć się ich pięknem, a doniczki są pełne kolorów. Ja już dostałam swoją porcję nasion i nie mogę doczekać się efektów!


Jakie dokładnie kwiaty polne znajdziemy w kopercie?
  • Chaber bławatek, Centaurea cyanus
  • Jaskier polny, Ranunculus arvensis
  • Kąkol polny, Agrostemma githago
  • Mak polny, Papaver rhoeas
  • Ostróżeczka polna, Consolida regalis
  • Rumian polny, Anthemis arvensis
  • Rumianek pospolity, Matricaria recutita
  • Złocień polny, Glebionis segetum


Mam już nasionka. Co dalej?
Będzie nam jeszcze potrzebna ziemia do kwiatków, doniczka i woda. Zasiewamy równomiernie nasionka w donicy i stawiamy ją w nasłonecznionym miejscu. Z początku nasionka potrzebują dużo wilgoci, więc trzeba zapewnić im odpowiednią ilość wody. Podlewamy obficie świeżo zasadzone nasiona i czekamy na pierwsze łodygi! ❤ Kiedy rośliny zakończą intensywny wzrost nie trzeba już tak często podlewać, jednak z początku trzeba tego pilnować. 


...a tak wyglądają moje kwiatki już po 3 dniach! Wyrosły bardzo szybko i bardzo się cieszę, że dobrze się zaaklimatyzowały.


Na pewno podzielę się efektami, gdy będzie widać coś więcej. Jeśli macie jakieś pytania to śmiało pytajcie. Zachęcam też do przyłączenia się do akcji i założenia własnej łączki.  

Lubicie polne kwiaty?

🌼  🌼  🌼  🌼  🌼  🌼  🌼  🌼  🌼  🌼  🌼  🌼

sobota, 4 kwietnia 2020

Artystyczny makijaż - Moja odsłona w makijażu i naturalnie


 Cześć kochani! Przychodzę do Was z kolejnym makijażem, tym razem tematycznym. Temat jak w tytule: 
"Moja odsłona w makijażu i naturalnie"

W mojej pracy znajdziecie obie wersje - zaprezentowałam je z pomocą wacika. Uwielbiam kreatywnie podchodzić do stawianych mi wyzwań! Mój zamysł był taki, aby dać efekt zmytego makijażu po przejechaniu na twarzy właśnie zaplanowanym wacikiem. Oczywiście to tylko efekt wizualny, do którego musiałam odpowiednio pocieniować twarz. Użyłam w tym celu cieni do powiek. Mam nadzieję, że na zdjęciach od razu wiadomo o co chodzi, bo tego najbardziej się obawiałam. Makijaż specjalnie stworzyłam bardziej kreatywny, bo takie lubię prezentować na sobie najbardziej, ale wybór padł na coś trudniejszego też ze względu na to, aby bardziej podkreślić to przejście. Makijaż oka to eyeliner + cienie, natomiast na ustach użyłam szminki z Lip Lab + też pocieniowałam ją cieniami. Brwi, a tak konkretniej jedna brew została wyróżniona kredką, której używam na co dzień. Perełki to naklejki z chińczyka, dają ładny efekt, ale nie polecam, bo klej nie jest zbyt dobry do skóry. Na koniec białe kreski... głupio się przyznać, ale do ich namalowania posłużyłam się białym żelopisem do rysunków 🙈 ...jeśli istnieją takie pisaki do twarzy to dajcie mi na nie namiary, jak nie to poszukam białego eyelinera. 😁💜 Po zdjęciach szybko zmyłam ten makijaż i na szczęście wszystko gładko zeszło. 




Jak Wam się podoba? Jeśli macie ochotę, to zachęcam do wykonania swojej wizji do tego tematu!

niedziela, 15 marca 2020

Speedpaint #4 - Pierwsza grafika z tłem 🍁


 Cześć kochani! Przychodzę do Was z kolejnym wpisem poświęconym moim poczynaniom graficznym. Tym razem kolejna postać i wyjątkowo tło! Zwykle omijałam tę kwestię, bo sama postać zajmuje sporo czasu, ale nie oszukujmy się - tło daje wiele. Niestety grafika nie jest już aż tak aktualna, bo zaplanowana typowo jesiennie, a czas tworzenia dosyć mocno się wydłużył. Tło nie jest też jakiś górnych lotów, ale czego się spodziewać po pierwszej próbie? Nie mniej jednak chcę mieć na blogu wszystkie grafiki. Jednocześnie szkoda czekać prawie rok, aby stała się aktualna, bo wierzę, że za taki czas moje prace będą już na lepszym poziomie. 😉

Program graficzny: Photoshop
Czas: 11 dni

Efekt końcowy oczywiście na końcu filmiku. Miniaturka celowo nie pokazuje jakie tło mi wyszło, aby zachęcić do obejrzenia. Każde sugestie odnośnie tempa filmiku, głośności muzyki czy innych aspektów bardzo dużo mi dają, dlatego liczę, że podzielicie się szczerą opinią. Jestem początkująca na YT, dlatego to dla mnie ważne. 💜 Tak samo zachęcam Was do dzielenia się swoją opinią odnośnie samego efektu końcowego, może wychwycicie coś, co mogłabym na kolejny raz poprawić?


Dodatkowo zachęcam do pozostawienia oceny na samym YT: LINK


🍂
Jak oceniacie kolejny filmik ode mnie?

czwartek, 5 marca 2020

Lip Lab - zrób swoją własną szminkę!

 Większość z Nas zapewne interesuje się choć w małym stopniu kosmetykami. Być może nie wszyscy malują się codziennie - np. ja przyznaję się do tego, aczkolwiek w święta lub jakieś inne ważne uroczystości często sięgamy chociaż po podstawowe kosmetyki, w tym szminkę. Podkreślanie ust jest jednym z moich ulubionych kroków w makijażu. Osobiście stawiam na rzucające się w oczy odcienie. Na rynku mamy setki szminek w przeróżnych kolorach, ale czy macie już swoją wymarzoną? Jeśli znalazłyście piękny kolor, to czy jest trwały? Może brakuje Wam w tej szmince pięknego zapachu lub smaku? Warto też zadać sobie pytanie, czy dba o usta? Jeśli jeszcze nie znalazłyście swojego ideału lub po prostu Wasza ulubiona szminka mogłaby mieć jeszcze dodatkowe plusy, to myślę, że ten wpis Was zaciekawi. ;) Zapraszam!


W Lip Lab mamy możliwość wykonać tak naprawdę swoją własną szminkę albo błyszczyk. Ja dostałam możliwość stworzenia szminki, dlatego na niej się skupię. Warsztaty odbyły się podczas  targów Beauty Days w Warszawie. Dostało się na nie dwanaście różnych osób z konkursu, w tym właśnie ja. Powyżej możecie zobaczyć jak przygotowano dla nas stanowiska. Z boku każdy mógł oglądać nasze poczynania.

Na początek obejrzeliśmy prezentację, która zakończyła się konkursem. Doszłam do finału, bo odpowiedziałam dobrze na wszystkie pytania, jednak jeszcze jedna osoba dała sobie z nimi radę, dlatego organizatorzy wymyślili szybko pytanie do dogrywki, przy której niestety dałam plamę. Miałyśmy zgadnąć, który kolor jest najbardziej odpowiedni dla kur, a ja się tak zestresowałam (że doszłam tak daleko), przez co nie zdołałam powiedzieć żadnego koloru. 🤦‍♀️🤦‍♀️ Cóż, życie nieśmiałej osoby jest ciężkie, ale trzeba pracować nad swoimi wadami i nie przejmować się porażkami. 💪


Po prezentacji dostaliśmy rękawiczki i założyliśmy na siebie fartuszki. Na początek tworzenia szminki dano nam do wyboru kilka przykładowych kolorów, ja wybrałam wtedy ciemny odcień czerwieni. Do wyboru był też rodzaj szminki, większość osób wzięła mat. Po wstępnych wyborach dostaliśmy przepis, a w międzyczasie rozdano nam też szablony na których później pracowaliśmy.  Rozdano też narzędzia i bazę, więc musiałam już schować aparat. Dlatego szablonu niestety nie mam jak pokazać. Na pierwszy rzut oka wyglądało to dosyć skomplikowanie, ale wyjaśniono nam wszystko dokładnie i cały czas przy nas czuwano i pomagano nam przy każdym ruchu.

Na stole już od samego początku mogliśmy podziwiać różne tubki z pigmentami, brokatami jak i zapachami. Jednak dopiero później odwiedziliśmy się, że dla uzyskania odpowiedniej konsystencji nie można przesadzić z ilością. Dostaliśmy dlatego dokładny zakres kolorów podzielonych na tabelki. W każdej z tabelek można było dodać ograniczoną ich ilość.



Zabawa z mieszaniem była naprawdę świetna. Nie ukrywam, że uzyskanie koloru marzeń zajmuje naprawdę sporo czasu, bo po dodaniu każdej kropli nowego koloru pojawiają się nowe pomysły. Przy tworzeniu od razu można było wypróbować dany kolor na ustach, więc łatwiej było ocenić, czy dany kolor jest dla nas. Zaglądanie na kolorki innych uczestników też potrafiło zmienić nasz pomysł o 180 stopni. Gdy już udało się nam stworzyć ten odpowiedni kolor, dostaliśmy możliwość dosypania brokatu. Ja z tego skorzystałam, choć nie było to obowiązkowe. Użyłam małej ilości najbardziej sproszkowanego brokatu, dzięki czemu szminka nie jest brokatowa, ale dużo zyskuje w świetle. Lekkie rozświetlenie dodaje trójwymiarowości. ;)






Następnie przyszła kolej na zapachy. Można było wybrać zapach szminki jak i jej smak, cudownie prawda? 😍 Zapach mojej szminki pachnie "egzotycznie" natomiast smak to "brzoskwiniowy sorbet".





Na koniec dolano nam olejki, aby nasza przyszła szminka dbała odpowiednio o usta. Gotową masę przerzuciliśmy do pojemniczków i oddaliśmy je podpisane, aby resztą mogli się zająć organizatorzy. Końcowy etap to zmiksowanie naszej masy w specjalnej maszynce i przelanie jej do formy.







Po godzinie szminka była już gotowa i czekała na mnie w pięknym opakowaniu. Zalecono schowanie jej do lodówki na 2 godziny - tak też zrobiłam po powrocie do hotelu. Kolejnego dnia mogłam się już cieszyć własną szminką. Tak się prezentuje! 😊


Jak ją oceniam?
Nie jest to neonowy róż, ale nie jest też zaliczany do nudziaków. Mocno podkreśla usta i czuję się w nim kobieco. Naprawdę się z nim polubiłam! Dotychczas moimi ulubionymi szminkami były te, które zastygają i nie rozmywają się. Ta jest niestety ich przeciwieństwem, bo jest kremowa i może brudzić. Na szczęście mój strach przed taką konsystencją okazał się naprawdę niepotrzebny, bo ta szminka naprawdę bez problemu sprawdzi się na cały dzień. Po zjedzeniu posiłku, gdy szminka trochę się zmyje wystarczy potrzeć wargami o siebie i tak naprawdę nie trzeba nic poprawiać, bo pozostaje równie przyjemny, nieco jaśniejszy odcień. Całkowite odświeżenie też nie należy do problematycznych.


Najbardziej ciekawiło mnie, czy matowa szminka naprawdę nie będzie mi wysuszać ust. Całe szczęście i w tym przypadku się sprawdziła. Kosmetyki użyte przy produkcji szminki są podobno jednymi z lepszych, a do naszej masy i tak były dolewane odżywcze olejki. Myślę, że zaciekawić Was może również opinia zapachu i smaku. Tu niestety się zawiodłam. Smaku nie czuć w ogóle, co bardzo mnie smuci, a zapach nie jest egzotyczny, ale w tym przypadku i tak bardzo przyjemny, taki typowo szminkowy, jednak nie sztuczny. Opakowanie jest wygodne, zwykłe czarne. Koszt takiej zabawy na dzień dzisiejszy to ok. 130 zł za jedną osobę. Warto wybrać się w grupie, wtedy wychodzi taniej. Pomysł na własną szminkę z pewnością sprawdzi się też jako prezent. Osobiście, mimo drobnych wad, chętnie wybiorę się kiedyś po kolejną!

🌸🌸🌸
-----------------------------------
🌸 Jak Wam się podoba? 🌸
-----------------------------------
🌸🌸🌸