Mini sesja w zbożu

 Robiąc porządki ze zdjęciami znalazłam sporo nieopublikowanych folderów, głównie z naturą. Wśród tych folderów znajdowała się tez ta mini sesja w zbożu. Została wykonana rok temu. Za aparatem stał mój chłopak, a na niektórych zdjęciach spotkacie jednego z jego kotków (Pinio).

Miałam na sobie śliczną, wężową koszulę, którą upolowałam na przecenie w Bonprix dłuższy czas temu. Choć nie jestem fanką zwierzęcych wzorów, to koszula przykuła moją uwagę i naprawdę ją polubiłam. Jest oryginalna dzięki bardzo luźnym rękawom oraz dwóm wiązaniom przy dekolcie. Jej minus to przezroczystość. Do koszuli założyłam czarne rurki, chciałam wyglądać bardziej elegancko, ale też wygonie. Na dłoni pojawiła się jako dodatek śliczna bransoletka w świecące koraliki. Do tego koniecznie rozpuszczone włosy i lekko podkreślone oczy. :)


Jak Wam się podobają zdjęcia? Co u Was?

Stars

 Przedmioty też potrafią zainspirować do artystycznych działań. Poniższy naszyjnik jest na to najlepszym przykładem. Wyróżnia się on nieszablonowym podejściem do prezentowania się na szyi, poza tym jest w przepiękne gwiazdki. Jest dosyć ciężki, więc zapowiada się naprawdę dobry jakościowo. Ma bardzo oryginalny kształt. Dwa łańcuszki zwisają luźno po bokach dodając temu naszyjnikowi dużo oryginalności. Bez problemu się go zapina, nie plącze się. Dodatkowo był pięknie zapakowany. Uwielbiam, gdy sklepy dbają o każdy detal. ⭐🎁


Makijaż do którego zainspirował mnie ten naszyjnik jest wbrew pozorom dosyć prosty do wykonania. Posłużyłam się własnoręcznie wyciętymi szablonami gwiazd, dzięki czemu makijaż nie zajął mi nawet godziny.


Do wykonania tego makijażu posłużyłam się po prostu cieniami do powiek, jeśli chodzi o gwiazdki. Ponieważ było to pierwsze tego typu podejście do makijażu (zwykle malowałam eyelinerem takie szczegóły), musiałam się jednak trochę wspomóc dodatkowym kolorem, do poprawienia kontur. Myślę, że wyszło to wszystko ciekawiej, dzięki obramówce w kolorze szminki.  


Jak Wam się podoba mój kolejny makijaż? 

Mix zdjęć + co u mnie 🍓

 Cześć kochani! Przychodzę do Was po bardzo ciekawych wydarzeniach w moim życiu. Pierwsze i bardzo ważne - dostałam pierwsze poważne zlecenie na grafiki. Wczoraj skończyłam pięćdziesiątą(!), a zarazem ostatnią ilustrację ...i chcę więcej! :D Już nie mogę doczekać się efektów końcowych, oczywiście na pewno się z Wami podzielę, jak tylko będzie taka możliwość. Druga ważna sytuacja niestety nie zakończyła się pomyślnie, więc póki co pozostawię to dla siebie, ale jak tylko zakończę ten temat, to dam o tym znać, zwłaszcza, że o tym mogłabym w sumie napisać oddzielny wpis. Następnym razem musi się udać! Trzecia z tych ważniejszych sytuacji jest natomiast informacją, że wyjeżdżam za granicę do pracy. Nie wiem jeszcze jak to powiąże z blogiem, ale nie macie się o co martwić, na pewno go nie zamknę i nie wstrzymam. Z pewnością będę miała tam dużo inspiracji na posty. Będzie to moja pierwsza podróż za granicę, więc tym bardziej będę chciała zapisać to w moim blogowym pamiętniku. Wybaczcie, że za dużo Wam nie zdradzam, ale można powiedzieć, że każda z tych sytuacji jeszcze się ciągnie, jeszcze nie znam ich zakończenia, a los bywa różny. :)

Co do zdjęć z dzisiejszego wpisu... znajdziecie w nim ciekawe krajobrazy, zwierzęta i jedzenie. To tak z grubsza. 😁 Zagłębiając się w nie jednak bardziej, chciałabym Wam polecić film "Niewidzialny człowiek", na którym byłam ostatnio w kinie. Osobiście bardzo mi się spodobał! Coś nowego na kinowej scenie! Czterolistne koniczynki dalej się mnie trzymają. Ostatnio znalazłam ich z pewnością ponad 10. 🙈 Grill odbył się u babci, ale z przyjaciółką chciałybyśmy zrealizować go również w wyznaczonych do tego miejscach publicznych, zobaczymy czy się uda, bo niestety wiele ludzi się w te miejsca wprasza - tak po prostu siadają obok, nie ważne czy tego chcesz. 😓 W zdjęciach znajdziecie też bardzo przyjemną książkę, o smutnym temacie jakim jest zdrada. "Zdradzona" Magdaleny Krauze ma w sobie wiele emocji, szybko się ją czyta i skłania do przemyśleń. Dostałam możliwość przeczytania jej dzięki konkursie u Kocie Czytanie, jeszcze raz dziękuję. Na koniec ważna informacja dla osób, które odmawiają sobie słodkości! Koniecznie przeczytajcie zabawną informację z tablicy, którą wyłapałam w kawiarni! 😅


Co sądzicie o dzisiejszym wpisie? 

DIY: Kwiecisty kieliszek wina

 Natura potrafi zainspirować do działania! Dobrym przykładem są przepiękne fioletowe maki (w rzeczywistości są bardziej fioletowe niż na zdjęciach), które wyrosły niedaleko mojego domu. Gdy je zobaczyłam, od razu wiedziałam, że muszę je w jakiś sposób wyróżnić, pokazać. Nie mam pojęcia co to za rodzaj maku, ale nie miałam wcześniej styczności z taki odcieniem. Jestem w nich naprawdę zakochana! Od zwykłego, polnego maku różnią się nie tylko kolorem, ale i rozmiarem - są mega wysokie i bardziej potężne. 

Przejdźmy jednak do dzisiejszego tematu, jakim jest DIY związane z kieliszkiem do wina. Kwiaty też mają swoje kielichy, pomyślałam "co by było gdybym połączyła te dwa fakty?" i wymyśliłam... :) Urwałam jeden kwiat maku i zebrałam kilka świeżych, odczepionych już od łodyg płatków. Nowy, kwiecisty kielich do wina powstał w mgnieniu oka i prezentował się równie cudownie. Zapraszam do obejrzenia "krok po kroku" jak tego dokonałam. 

Na początek wymienię potrzebne rzeczy:
  • płatki dowolnego, większego kwiatu (u mnie 10 na jeden kielich)
  • kieliszek do wina
  • taśma dwustronna
  • nożyczki


Krok 1: Oddzielamy delikatnie płatki od kwiatka (o ile nie zebraliśmy samych płatków). Można podzielić płatki na większe i mniejsze, aby później bardziej realnie umiejscowić je na kielichu.


Krok 2: Następnie szykujemy paseczki taśmy, którą później będziemy dzielić na mniejsze części, aby przymocować za jej pomocą płatki do szkła. 


Krok 3: Mniejsze kawałki taśmy zaklejamy, tak jak ja wyżej, na płatkach kwiatów. Górę celowo zostawiamy "luźną", aby później płatki mogły się po swojemu poukładać. 


Krok 4: Naklejamy pierwsze płatki. Tworzymy rząd pierwszy, w którym mogą pojawić się w większości mniejsze płatki - tak jak w prawdziwym kwiatku.


Krok 5: Poprzedni rząd przysuwamy do szkła i naklejamy drugi nieco niżej. Oczywiście można to zrobić na wyczucie. Jeśli czujecie, że gdzieś potrzeba dokleić jakiś większy czy mniejszy płatek, to śmiało to zróbcie. Ja też dokleiłam jeszcze z dwa trochę nad pierwszym rzędem. Przede wszystkim dopilnujcie tylko, aby wygodnie się piło z kieliszka.


Efekt końcowy:
🌸


...i mamy efekt końcowy. Jak Wam się podoba? Jak widać pracy nie ma zbyt wiele, a efekt jest jak dla mnie niesamowity. Czasem wystarczy niewiele, aby całkowicie odmienić jakiś element, czy po prostu dodać przyjemny nastrój. 

Taką ozdobę z płatków można spróbować wysuszyć i dopiero później użyć, aczkolwiek problematyczne może pozostać umycie takiego kielicha. Jeśli chcielibyśmy jednak zaskoczyć drugą połówkę, to uważam, że warto spróbować. :)


Podoba się Wam dzisiejsze DIY?
🌸     🌸     🌸     🌸     🌸

Black & White

 Cześć kochani! Jak mijają Wam te piękne, słoneczne dni? ...a może u Was inaczej z pogodą? Osobiście udało mi się zaliczyć kilka długich spacerów z bliską mi osobą i ogólnie jemu poświęcam obecny czas. Choć uwielbiam słoneczne dni, to muszę przyznać, że ostatnio mimo bardzo letnich stylizacji, ciężko mi wytrzymać na dworze tak długo jak kiedyś. Brakuje mi dostępu do basenów! Mieliśmy wybrać się do Suntago z rodziną, ale bilety były wstrzymane i póki co czekamy.

Podczas jednego z tych dłuższych spacerów, udało się nam wykonać krótką sesję. Mimo skromnej ilości zdjęć zdołałam wybrać kilka najfajniejszych ujęć i tym samym mogę podzielić się tamtejszą stylizacją w dzisiejszym wpisie. Postawiłam na klasykę, jeśli chodzi o kolory, bo w stylizacji znajdują się tylko czarno-białe odcienie. Wyjątkowo jak na mnie dominuje tu biel. Podobne połączenie pokazywałam Wam w jednym z "Flat Lay Outfits". Zmieniłam jednak spódniczkę i ze względu na pogodę zrezygnowałam z dodatkowej narzutki. 


Jak Wam się podoba stylizacja? Jakie macie plany na najbliższe dni?

DIY: Jeansy w czarne gwiazdy

 
 Malowanie po ubraniach to wspaniały sposób, aby odnowić coś starego, zakryć plamy, czy po prostu mieć coś oryginalnego w swojej szafie. W dzisiejszym poście pokażę Wam krok po kroku, jak w prosty sposób zamieścić na ubraniach jednokolorowe wzory.

Przerabianiem ubrań nie zajmowałam się już przez naprawdę długi okres, ale teraz mam dużo weny, więc mam nadzieję, że to nadrobię! Brakuje mi aby odpowiednich ubrań, ale w planach mam zajrzenie do kilku lumpeksów. Trzymajcie kciuki za udane znaleziska. :D

⭐          ⭐          ⭐          ⭐          ⭐

Co będzie nam potrzebne?


  • jeansy - dowolny rodzaj
  • farba do tkanin w wybranym kolorze
  • pędzelek
  • nożyczki
  • dużej powierzchni naklejka do pocięcia
  • linijka i ołówek/drukarka
    Mogą się też przydać:
    • żelazko
    • tektura
    Krok po kroku:

    Krok 1: Osobiście zaczęłam od wykrojenia tektury na kształt nogawki, bo jeansy, których użyłam były już noszone i nie są idealnie gładkie. Po wycięciu odpowiedniego kształtu, włożyłam tekturę w nogawkę i dodatkowo przejechałam żelazkiem. Jeśli działacie z nowymi spodniami, ten krok nie musi być konieczny. Przy nowych ubraniach jednak zalecane jest przejechanie wilgotną gąbką po materiale, aby usunąć fabryczną aparaturę.


    Krok 2: Gdy spodnie są już gotowe do malowania, musimy wziąć się za stworzenie szablonu. Jeśli macie do dyspozycji drukarkę wystarczy wydrukować wybrany przez siebie wzór, a następnie odrysować go na naklejce. Jeśli jednak tak jak ja, wolicie lub jesteście zmuszeni wykonać wzór samodzielnie, to z pewnością przyda się ołówek i być może linijka. Moim wzorem na spodnie są dwa rodzaje gwiazd. Jedna grubsza, a druga mniejsza z bardziej ostrymi kątami przy ramionach. 


    Krok 3: W kolejnym kroku po prostu wycinamy wnętrze naszego wzoru. Lepiej zrobić to trochę dłużej, ale bardziej się postarać, ponieważ każdą nierówność pokryje później farba, a lepiej mieć na koniec jak najmniej poprawek. :) 

    A tak przy okazji naklejki, których użyłam, to niestety poziome paski, dlatego tak je musiałam posklejać, aby trzymały się razem (jakby ktoś się zdziwił patrząc na to zamieszanie wyżej). :D


    Krok 4: Naklejki gotowe, jeansy również, a więc nie pozostaje nam nic innego, jak naklejenie szablonu na materiał. Warto przymierzyć wzór przed odklejeniem naklejki, aby klej nie miał zbyt długiego kontaktu z powietrzem i aby nie naklejać go kilka razy. Dzięki temu będziemy mogli go użyć jeszcze klika razy. U mnie bez problemu sprawdziło się przyklejenie tego samego szablonu 4 razy, aczkolwiek to z pewnością zależy też od rodzaju naklejek.


    Krok 5: Po wybraniu idealnego miejsca na nasz nadruk, sięgamy po farbę i pędzelek. Z szablonem nie musimy się martwić, że zrobimy coś krzywo. Przed malowaniem oczywiście warto docisnąć naklejkę i upewnić się, że prawidłowo przylega. Nakładamy cienką warstwę farby i czekamy aż lekko zaschnie. P tym czasie upewniamy się, że cała powierzchnia została pokryta tak jak chcieliśmy, czy np. nie ma prześwitów i ew. poprawiamy. Osobiście od razu malowałam gwiazdę na drugim szablonie, gdy poprzednia schła. Zaoszczędziłam dzięki temu sporo czasu.



    Krok 6: Po odklejeniu szablonu może się okazać, że krawędzie naszego wzoru w niektórych miejscach jednak nie do końca są równe. Przyda się nam do tego cieniutki pędzelek. Do tego zadania trzeba podejść z precyzją i ostrożnością. Odchyleń od wzoru nie powinno być wiele, ale warto być na to przygotowanym, zwłaszcza jeśli niektóre szablony będą przez was używane kilka razy.



    Krok 7: Po zakończonej pracy z pokrywaniem farbą szablonów, warto jednak rzucić okiem jeszcze raz na każdy z malunków. Po czasie może się okazać, że w niektórych miejscach przyda się dodatkowa warstwa farby. Może pominęliście też jakąś poprawkę przy krawędzi - lepiej zrobić to od razu.



    ⭐          ⭐          ⭐          ⭐          ⭐

    GOTOWE!

    ⭐          ⭐          ⭐          ⭐          ⭐



    Jak się Wam podoba efekt końcowy? Macie doświadczenie z malowaniem po tkaninach?


    ...a tak przy okazji :) Na bloga zawitał nowy szablon, który co prawda jeszcze nie jest skończony, ale już nie mogłam się doczekać i wgrałam go w wersji wstępnej. :D W przyszłości zapewne zmienią się grafiki, ale póki co chcę dać sobie czas na przemyślenie co będzie pasować tu idealnie, a samo malowanie ich (znając mnie) pewnie też trochę zajmie. Kwiatki myślę, że póki co też się świetnie wpisują w fioletowy klimat, który tu zapanował. ;)
    Copyright © Dollka Blog