niedziela, 15 września 2019

Lawender nails

Dziś przychodzę do Was z jednym z moich ładniejszych zdobień na paznokciach. Była to totalna improwizacja. Do wzoru zainspirowała mnie lawenda, która później pięknie pozowała w tle zdjęć. ;)

Do wykonania tego zdobienia użyłam trzech lakierów: fioletowego, kremowego i złotego (grube odłamki brokatu). Na serdecznym i środkowym palcu kwiaty. Nie miałam zielonego lakieru, dlatego jako zamiennik postawiłam na złote łodygi i liście. Moim zdaniem wyszło to bardzo fajnie. Palec mały i wskazujący to po prostu fiolet, natomiast pobawiłam się jeszcze trochę przy kciuku. Dodałam na niego geometryczny wzorek. Wyjątkowo równo wyszły mi linie jak na odręczną robotę. :D Nie chcecie wiedzieć czym się męczyłam przy tych wzorach... 🙈 Muszę sobie w końcu kupić nowy pędzelek, bo od jakiegoś czasu bawię się drewnianym patyczkiem do paznokci - nie żartuję. 😅🙄


Jak Wam się podoba?

niedziela, 1 września 2019

Zatrzymaj czas

Wchodząc w wersje robocze, aby dokończyć pisać jeden z zaplanowanych wpisów, zauważyłam ten, ze zdjęciami z początku lata. Wakacje niestety dobiegają końca, ale pogoda dalej dopisuje i mam nadzieję, że z tego korzystacie. ;) 

U mnie w ostatnich dniach jest spokojnie, nic większego się nie działo, ale jest weekend, więc nadrabiam. Mam tyle fajnych rzeczy do zrobienia, ale gdy myślę ile czasu to pochłonie - tracę motywację do ich realizacji. Doba jest zdecydowanie za krótka... tak bardzo chciałabym nie być zależna od czasu, ale nawet przy wymarzonej pracy zdalnej, myślę, że to nie byłoby takie proste.

Mówi się, że dorosłość jest gorsza, że będziemy tęsknić za szkołą. Ja za szkołą nie tęsknię, ale brakuje mi niezależności przy moich pasjach. Największą ochotę na realizowanie się mam w pracy i przed snem, to mega demotywuje i w wolnej chwili po prostu już tej chęci nie czuję. Brakuje mi też energii, którą wcześniej miałam po powrocie do domu. Może Wy macie jakieś sposoby na taki spadek produktywności? ...a może po prostu zbyt wiele od siebie wymagam? Jedno wiem, nie wyrabiam się z realizacją moich pomysłów i to mnie w jakimś stopniu boli. 

Marzenia są dobre. Marzy mi się pogodzenie rozwoju osobistego i pasji, ze spotkaniami z bliskimi osobami i możliwością zarobku. Być może nie wygląda to na trudne, ale każda decyzja przynosząca postępy niesie za sobą skreślenie innej ważnej sprawy. Plącze się w tych decyzjach, ale wiem, że to lepsze od stania w miejscu. Wierzę, że uda mi się to rozwiązać.

Przyznam się Wam szczerze, że choć moje słowa niekoniecznie wszystkim dadzą do myślenia, może nie każdy takie chwile już miał, ale po napisaniu tego czuję się lepiej, lżej, dlatego dziękuję, jeśli poświęciłeś czas na przeczytanie tego wpisu.

Co sądzicie o zdjęciach?

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Szybkie rozdanie - bilet na Beauty Days

Edit(1.09.2019): Wyniki rozdania:

Bardzo się cieszę, że znalazły się chętne osoby na tak nietypowe rozdanie. Niestety bilet jest tylko jeden i miałam trudną decyzję, bo najchętniej dałabym go wszystkim. W wyborze zwycięzcy pomogła mi siostra. Bilet powędruje do Syll, gratuluję! 😊 Podeślij mi swój adres na mail: imdollka@gmail.com

Tak jak pisałam w poprzednim poście, mam do oddania jeden, dwuosobowy bilet na targi Beauty Days. Bilet upoważnia do udziału w wydarzeniu od 20 do 22 września (można też przyjść na jeden dzień), które odbędzie się w Warszawskim Centrum Expo XXI.

Jest to największe wydarzenie beauty w Polsce, na którym będzie można spotkać 550 wydawców i ponad 800 marek. Pojawią się produkty ze sklepów niedostępnych w Polsce jak i tych, które dopiero co wejdą na rynek. Będzie można skorzystać z bezpłatnych porad, zabiegów, makijaży i fryzur od najlepszych ekspertów. Dodatkowo dojazd z centrum Warszawy będzie bezpłatny.

Jesteś zainteresowana/y? 

Jeśli tak, to zasady są proste. Wystarczy, że:
  • będziesz obserwatorem mojego bloga
  • napiszesz dlaczego właśnie ciebie mam wybrać

Rozdanie trwa przez cały tydzień (do 1 września). W poniedziałek (2.09.2019) ogłoszę wyniki i poproszę zwycięzce o adres, po czym wyślę bilet.

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Flowery bun

Długi weekend za mną. Wolne dni tym razem wykorzystałam na próbowanie nowych przepisów. Najbardziej zasmakowałam w "Butter chicken'ie". Jest to indyjskie danie, które poznałam dzięki przyjaciółce. Niestety nie zebrałam żadnych zdjęć, więc post z przepisem dodam innym razem. Mimo to bardzo polecam spróbować, gdy nadarzy się Wam taka okazja. 

Dostałam kopertę z identyfikatorem i biletami na Beauty Days. Okazało się, że wysłane zostały dwa podwójne bilety, więc jeden tak naprawdę mam na zbyciu i tu pytanie do Was. Chcecie na niego małe rozdanie? Byłby ktoś chętny? Koniecznie dajcie znać w komentarzu. ;)

Co do tytułu... oczywiście nawiązuje on do dzisiejszych zdjęć. Szczerze mówiąc nie lubię robić sobie zdjęć w mocno upiętych włosach. Mam wrażenie, że takie fryzury do mnie nie pasują, ale sami oceńcie. Skusiłam się na sesję w koku, bo bardzo spodobało mi się jak zdobi go wianek. Identyczną fryzurkę zrobiłam młodszej siostrze, co widać na jednym ze zdjęć. Na sesję wybrałyśmy się rowerami za miasto. Odwiedziłyśmy koniki, o których dowiedziałam się niedawno. Warto zwiedzać okolicę, bo często piękne miejsca mamy na wyciągnięcie ręki. ;)

niedziela, 11 sierpnia 2019

Miasto Robotów w Porcie Łódź 2019

Mimo, że urlop już za mną, nadal nie rezygnuję z rozrywki i planuję sobie małe, weekendowe wyjazdy. Ostatnio padło na wystawę robotów w Łodzi. Do tego miasta mam niecałą godzinę drogi pociągiem, więc niedaleko. Wystawa odbyła się w Porcie, do którego musiałam z przyjaciółką dojechać jeszcze autobusem i tramwajem. W naszym miasteczku tramwajów nie ma, więc był stres, ale niepotrzebny, bo okazało się to bardzo intuicyjne. Na miejsce dotarłyśmy szybciej niż planowałyśmy. Wstęp kosztował 59zł za osobę i mogłyśmy zwiedzać przez cały dzień. 

Już na starcie, jeszcze przed wejściem, przywitał nas bardzo przyjazny robot. Przedstawił się, poznał nas i ciągle zagadywał. 😁 Aż przykro było go zostawiać, bo jak powiedziałyśmy mu, że musimy iść to wołał "Kamila i Paulina czekajcie, idę z wami", ale niestety został zatrzymany przez ochroniarza za ogrodzeniem... :(

Pierwsze, co obejrzałyśmy to "magiczny pierścień". Pierścień ten odtwarza dźwięki, gdy wyczuwa konkretny kolor. Do każdego koloru przypisany jest inny dźwięk. Skojarzył mi się on z filmem dokumentalnym o cyborgach. Tam dokładnie tak samo działała antenka przymocowana na głowie z łącznością do mózgu u mężczyzny z wadą wzoru, przez którą widzi świat czarno-biały.

W kolejnej części wydrukowałam sobie bilet na marsa! Kto leci ze mną? 😄 


Zaraz obok można było sobie zrobić ruchome zdjęcie i wysłać na maila. Ustawione było kilka kamer w jednym rzędzie, na kształt półokręgu. Jeszcze dalej można było wykonać kolejne tego typu zdjęcie ale w wersji piratów. Oto one:


W między czasie wybiła pełna godzina, a o takich zaczynał się pokaz. Pokaz przedstawiał urządzenie generujące pioruny, które z kolei wydawały dźwięki w taki sposób, że brzmiały jak np. muzyka ze Star Wars'ów, czy inne popularne, nawet radiowe piosenki. Trzeba przyznać, że było to bardzo efektowne. Później na scenie pojawił się mężczyzna, który dotykał te pioruny przez rękawiczkę. Gdy prowadząca zapytała dzieci, czy ma ściągnąć rękawiczkę i się poparzyć wszystkie dzieci krzyknęły, że tak, a gdy spytała ich czy nie będzie go szkoda, to znowu chórkiem "niee". 🙈😅 ...i w sumie reakcja tych dzieci zdziwiła mniej bardziej, niż to, że bez rękawiczki też mu nic nie było.

Po pokazie mogłyśmy obejrzeć jak powstają figurki w drukarce 3D i obejrzeć gotowe budynki w niej wykonane na makiecie. Śmieję się, bo pierwsze zdjęcia przypomina moją obudowę od komputera, serio! :P

sobota, 3 sierpnia 2019

Kaczuszki

Trochę się u mnie ostatnio działo kochani! Po pierwsze, skończył mi się mój pierwszy urlop. Spędzam go u mojego chłopaka, dlatego trochę mniej do Was zaglądałam, ale nadrobię! Rodzeństwo dołuje mnie wakacjami, ale tak to już będzie. Zrobiłam mnóstwo ciekawych zdjęć, więc w wolnej chwili będę miała co przeglądać. Oczywiście zdjęcia pojawią się na blogu. Zaryzykowałam, bo odpowiedziałam na ogłoszenie, w którym dziewczyna szukała fotografa na imprezę urodzinową i dostałam to zlecenie. Bardzo się cieszę, bo ostatnio naprawdę mocno interesuję się fotografią, a możliwość zarobku na pasji to dodatkowa motywacja. Było to moje pierwsze tego typu zlecenie, więc nabrałam nowego doświadczenia. Jestem teraz w trakcie przerabiania tych zdjęć, więc siedzę przy nich ile mogę. Na dokładkę natomiast, w mojej skrzynce mailowej pojawiło się zaproszenie na Beauty Days Blogger 2019. :) Do ostatnio organizowanego spotkania w Łodzi, niestety ominęły mnie zgłoszenia. Zafascynowana oglądałam relację u Ayuny i bardzo nastawiłam się na kolejne. ;) Zgłoszenia do powyższego spotkania natomiast nadal trwają, więc jeśli macie ochotę się tam wybrać to warto spróbować. Dziś natomiast jadę z przyjaciółką na wystawę robotów, a w planach mamy już kolejny wyjazd, podczas którego zwiedzimy najstraszniejszy dom strachów w Polsce. Uwielbiam takie małe wycieczki z bliskimi. :) 

A co u Was? Jak spędzacie czas wolny? 

Dodatkowo zostawiam Was z moimi zdjęciami z parku. W sumie to o nich miał być wpis. Osobiście uważam, że to jedne z lepszych fotografii mojego autorstwa. :) Mama kaczka niestety uznała mnie za intruza i zabrała kaczątka, ale te kilka chwil wystarczyło. ;)

środa, 17 lipca 2019

Trochę o wodzie...



Czy wiecie, że woda w kranach dzieli się na miękką i twardą? Ja szczerze mówiąc nigdy wcześniej się z tym stwierdzeniem nie spotkałam. Przeglądając różne artykuły na temat herbat (bo ostatnio zrobiłam się prawdziwym smakoszem), natknęłam się na taki podział i tak mnie to zainteresowało, że zagłębiłam się w ten temat.




Czym różni się woda twarda od miękkiej i która jest dla nas lepsza?
Woda twarda ma niestety sporo minusów i w większości domów właśnie z taką mamy do czynienia. Rozpoznać możemy ją w naprawdę prosty sposób, bo utrudnia nam życie, zostawiając kamienny osad na kabinie prysznicowej czy w czajniku. Jest to spowodowane występowaniem w niej soli wapnia i magnezu. Nie ma to co prawda wpływu na nasze zdrowie, gdy ją pijemy, ale wiele osób twierdzi, że ta miękka jest po prostu smaczniejsza. Byłam tego bardzo ciekawa.

Zainstalowanie w rurach uzdatniaczy jest bardzo kosztowne, więc zdecydowałam się póki co na dzbanek filtrujący. Prócz zmniejszenia ilości minerałów filtry z takiego dzbanka oczyszczają wodę również z drobinek pisaku, chloru, rdzy czy innych substancji, które mogą znajdować się w wodzie z powodu np. starszej instalacji wodnej. Dzbanek taki jest również świetnym rozwiązaniem, dla zmniejszenia produkcji butelek plastikowych na wodę. Jeśli cenisz sobie dbanie o środowisko, to zamiast kupować kolejne butelki w sklepach, warto zainwestować w dzbanek i przefiltrowaną wodę z kranu przelewać do bidonu.

Osobiście posiadam ten dzbanek: (KLIK) z firmy Wessper. Jest to opcja dla całej rodziny, ponieważ mieści 3,5 litra wody. Są również wersje mniejsze. Dzbanek posiada na górze wyświetlacz, dzięki któremu wiemy jakie jest zużycie filtra. W oddzielnym pudełku mam również 10 wkładów, więc zapasy już są. ;) Produkty z firmy Wessper i nie tylko sprzedawane są na stronie: AGDmaster.com. Wspominam o niej ponieważ mam dla Was kod zniżkowy na -20%. Możecie go użyć wpisując przy zakupach: imdollka


Macie takie dzbanki? Co o nich myślicie?

środa, 3 lipca 2019

Windmill

Gdy chodziłam jeszcze do podstawówki i gimnazjum, z przyjaciółkami miałyśmy swoje ulubione miejsca, nasze "bazy". Uwielbiałyśmy w nich przebywać i miałyśmy z nimi wiele świetnych przygód, które teraz miło wspominamy. Niektóre z tych miejsc niestety zostały zmienione, powstało coś nowego, ale do niektórych nadal wracamy. Takimi miejscami był np. stary plac zabaw, zburzony  murek i szkolne schody. Niby nic takiego, ale dla nas to były naprawdę świetne miejsca. Murek został naprawiony, a plac zabaw odnowiony, ale schody zostały. Moją ulubioną historią z nimi związaną jest zamówienie pizzy o później, wieczornej godzinie. Czekałyśmy na nią do 23, jak nie dłużej, ale się nie doczekałyśmy. Pizzeria chyba nie wzięła naszego zamówienia na serio, a my czekałyśmy głodne wpatrując się w nadjeżdżające samochody dobrych kilka godzin.

W tym poście chciałabym jednak pokazać Wam totalnie inne miejsce, które przykuwa zdecydowanie większą uwagę, choć też może wydawać się nudne. Jest nim samotnie stojący wiatrak dosyć daleko od miasta. Z nim również mam ciekawe wspomnienia. Kiedyś przyjechałyśmy pod ten wiatrak z koleżankami, co również pojawiło się na blogu w miksie zdjęć tutaj. Znalazłyśmy wtedy nietoperza ze złamanym skrzydełkiem i bardzo chciałyśmy mu pomóc. Jeździłyśmy po całym mieście w poszukiwaniu weterynarza, który by się nim zajął. Nagrywałam tam też z przyjaciółką bardzo kreatywne filmiki w pełnej improwizacji. :D

Ostatnio natomiast, z jedną z przyjaciółek, przejeżdżałyśmy niedaleko i postanowiłyśmy odwiedzić to miejsce. Trafiłyśmy akurat na czas wymiany skrzydeł wiatraka. Nietypowy widok i ciekawa okazja do przyjrzenia się im z bliska. Przyjaciółka rozbawiła mnie próbując podnieść jedno z nich. :P Generalnie to z przyjaciółmi zawsze dzieje się coś ciekawego, nawet wspólne rozmowy są naprawdę fascynujące i nie mają końca. Niestety odkąd skończyłam naukę jest coraz mniej okazji na wspólne wypady, a co dopiero będzie, gdy się powyprowadzamy. Rosnące liczby na kalendarzu nie hamują, zmieniają się coraz szybciej. Tego się nie mówi przy luźnych spotkaniach, ale jeśli to czytacie to wiedzcie, że jesteście dla mnie bardzo ważne i bez względu na wszystko to się nie zmieni.

bluzka - link | spodenki - no name | zakolanówki - Aliexpress | buty - Puma