sobota, 29 czerwca 2019

Niezależny bloger?

Cześć kochani! Dziś przychodzę do Was z elegancką stylizacją, w której dużą rolę ma czarny aksamit lub jak kto woli welur. Osobiście jestem wielką fanką tego materiału, dlatego bardzo się cieszę, że do mojej szafy zawitały dwa nowe ubrania właśnie z nim. Pierwszą nowością jest kurtka, która niestety musi przeczekać upały, a drugą są legginsy. Mocnym elementem stylizacji jest też bordowa koszula z bardzo efektownym krojem. Z dodatków zawitały espadryle, które w tym roku bardzo polubiłam oraz delikatna złota bransoletka.



Sesja z tego posta jest dla mnie małym osiągnięciem, ponieważ było to moje pierwsze wyjście na zdjęcia sam na sam z aparatem... no dobra był też statyw. :D

Zawsze wychodziłam na zdjęcia tylko, gdy ktoś z bliskich osób miał czas mi pomóc. Choć moi przyjaciele bardzo chętnie mi pomagają i takie wspólne sesje są świetne, to jednak nikt z nich nie jest aż tak zafascynowany fotografią jak ja i postanowiłam znaleźć jakieś inne rozwiązanie, aby nie męczyć ich tak zdjęciami. Nie chciałam, aby spotkania ze mną kojarzyły się tylko z robieniem mi zdjęć, jest wiele fajnych opcji spędzania razem wolnego czasu, choćby wyjście do kawiarni, na piknik, do kina i to takie wyjścia chcę aby przeważały. 

Osobiście uwielbiam robić dla Was posty ze stylizacjami i bywały sytuacje, że miałam akurat ciekawy look, ale brak fotografa. Rozwiązaniem okazało się kupienie statywu i samowyzwalacza. Teraz mogę wsiąść na rower o dowolnej porze i wyruszyć w ładne miejsce na sesję nie martwiąc się, czy znajomy nie ma chęci na coś innego.

Ponieważ to moja pierwsza tego typu sesja, wstrzymam się od porad. Aczkolwiek jeśli jesteście zainteresowani jak się do takich zdjęć przygotować i zadbać o dobre ujęcia to dajcie znać, a podzielę się z Wami moimi sposobami. ;)



Cała stylizacja z Bonprix

środa, 26 czerwca 2019

Chytrogród, czyli gra, którą musisz sprawdzić!


Od zawsze w domu z rodziną i poza domem ze znajomymi, chętnie sięgaliśmy po planszówki i inne pudełkowe gry. Chętnie też graliśmy w karty. Z resztą nie mam co pisać tego w czasie przeszłym, bo do tej pory miło spędzamy przy nich czas! A jak jest u Was?

Przyznam szczerze, że zawsze sięgaliśmy po typowe, proste i popularne gry. Planszowo-karciana propozycja od Hexy Studio była dla nas nowością, ale za to jak pozytywną. Jako, że wcześniej nie mieliśmy z takimi grami do czynienia, początki były dosyć trudne. Wystarczyła jednak jedna próbna rozgrywka, aby kolejnego dnia móc zagrać bez instrukcji. Gra rzeczywiście może sprawiać pozory skomplikowanej, aczkolwiek, wspólnymi siłami gra staje się coraz bardziej zrozumiała i wciągająca. 

"Gra blefu, oszustwa i negocjacji, w której szemrane interesy to klucz do zwycięstwa. Zostań przywódcą jednej z pięciu Gildii, wysyłaj swoich popleczników do różnych dzielnic miasta, pozyskuj towary i załatwiaj interesy. Wszystko po to, by zostać najbardziej wpływowym podwładnym księcia Chytrogrodu!"


Witajcie w Chytrogrodzie!
Na początku wybierz swoją gildię:
  • Bractwo Ahoj!
  • Gildia Królewskich Kupców
  • Gang Czerwonych Oprychów
  • Zakon Świętego Midasa
  • Uniwersytet Chytrogrodu


Wymagania:
  • Można grać od 3 do 5 osób.
  • Wiek: +10
  • Czas rozgrywki: 45-60 min.

Jak zacząć?
Zorganizuj czas z przyjaciółmi bądź rodziną. Naszykuj wygodne miejsce do rozgrywki. Ja wybrałam rozłożoną kanapę w domu i piknik na dworze. Rozkładamy planszę i szykujemy karty wraz z towarami, żetonami i pionkami zgodnie z instrukcją.


Mając już instrukcję przed sobą, z pewnością sobie poradzicie! Dajcie się wciągnąć w tę wspaniałą przygodę!

Dlaczego właśnie ta gra?
W Chytrogrodzie zasady są inne. Masz być cwany i chytry. Musisz zgarnąć jak najwięcej łupów podstępem i sprytem. Choć gra może wydawać się dla niektórych okrutna, ona po prostu ma swój oryginalny klimat, który tworzy w graczach wiele emocji, a przede wszystkim oferuje udaną rozrywkę.


Gra "Chytrogród" będzie sprzedawana również za granicą, stąd nazwa "Slyville" na moim pudełku.

EDIT: Akcja na stornie zagramw.to zakończona sukcesem. :) Gra już niedługo w sklepach. 

wtorek, 25 czerwca 2019

25 czerwca ~ 4 lata bloga

Jak ten czas szybko mija, nieprawdaż? :) Wiecie... urodziny bloga były dla mnie zawsze bardzo kłopotliwe. Raczej nie pisałam o nich postów, ani nie informowałam Was o nich. Było to spowodowane trudnością w określeniu dokładnej daty, którą powinnam blogowi przypisać. Bloguję już od 2011 roku, aczkolwiek miałam taki okres, w którym postanowiłam zacząć wszystko od nowa. Pod nową ksywką w końcu poczułam, że to jest to, że tym razem wszystko jest pisane na dobrym poziomie, a nazwa będzie pasować mi nawet za 20 czy 30 lat.

Zmiana nazwy skończyła się dużym spadkiem w statystykach, aczkolwiek nie poddałam się i teraz śmiało mogę powiedzieć, że to odbudowałam i to nawet podwójnie. ;) Wcześniej prowadziłam bloga jako Lady Kala, co wszystkim kojarzyło się z Lady Gagą i nie ukrywam, że to właśnie ona była moją inspiracją do tej ksywki. Byłam wtedy o wiele młodsza i po jakimś czasie zdążyły mi się zmienić gusta muzyczne. Powyższą piosenkarkę dalej pozytywnie wspominam, aczkolwiek nie czułam się dobrze z tym, że wciąż byłam z nią kojarzona.

Wiedziałam, że muszę znaleźć ksywkę, która nie będzie przez nikogo używana i będzie na swój sposób wyjątkowa. Na jakieś lekcji w szkole wpadłam w końcu na nazwę "Dollka" i po prostu poczułam, że bardzo mi odpowiada. Przejrzałam wyniki w Google oraz na różnych portalach społecznościowych i nikt przede mną nie był do tej nazwy jeszcze przypisany. Znajomym też się spodobała, dlatego archiwizując wszystkie poprzednie wpisy, podjęłam dosyć odważną decyzję i zaczęłam od nowa. Wiele blogerek robiąc to, po prostu po jakimś czasie całkowicie rezygnowała z blogowania. Ja również miałam gorsze chwile, ale jestem zbyt przywiązana do mojej strony i wiem, że tęskniłabym za pisaniem dla Was.

U mnie ta decyzja sprawiła, że jeszcze bardziej przywiązałam się do mojego małego miejsca w sieci. Dzięki temu poczułam, że kreowanie siebie powinno być oparte przede wszystkim na na tym, co my sami uważamy za słuszne, a duże zmiany też są czasem bardzo ważne w naszym życiu. :)

Mimo, że to zaniża moje blogowe doświadczenie, to jednak chciałabym świętować urodziny na blogu, zgodnie z archiwum, jakie możecie przeglądać - czyli od tego mojego "nowego początku".

Dziś, czyli 25 czerwca obchodzimy 4 urodziny bloga "I'm Dollka" i z pewnością będzie tych lat o wiele więcej. ;)

Jak wyglądają statystyki w dniu dzisiejszym?

Bloga obserwują: 1103 osoby
Łączna liczba wyświetleń: 375k
Wpisów: 111

Dziękuję, że ze mną jesteście! Prowadzenie bloga jest naprawdę wspaniałym doświadczeniem, które potrafi nauczyć wielu rzeczy. Cieszę się, że te kilka dobrych lat w tył trafiłam na blogosferę. Mimo, że obecnie wygląda o wiele inaczej, to i tak moim zdaniem blogi są bardzo wyjątkowe i to własnie dzięki nam, dzięki czytelnikom i blogerom. To my tworzymy tę wspaniałą społeczność!

piątek, 14 czerwca 2019

Wizyta w meczecie

Każda kultura jest ciekawa na swój sposób. Jedni uwielbiają Japonię, inni Stany Zjednoczone, a moja przyjaciółka zaczęła interesować się kulturą indyjską i muzułmańską.

Odkąd wkręciła się w ten temat już na poważnie, zaczęła marzyć o zwiedzeniu Meczetu.

~ Meczet to muzułmańska świątynia, w której wyznawcy islamu modlą się. ~
(polecam wpisać w google grafika - cudowna architektura) 

Znalazła takowy budynek w Warszawie. Postanowiłam spełnić jej marzenie i pomóc jej tam dotrzeć. Nawet nie wiecie jaka była szczęśliwa, gdy jej to zaproponowałam! ;)


Aby urozmaicić wycieczkę, postanowiłyśmy ubrać się przed wejściem do tego budynku jak muzułmanki. Poza tym nie miałyśmy pewności, czy w ogóle w normalnych strojach nas tam wpuszczą. Bo zapewne wiecie, że tamta wiara wiąże się z odpowiednim ubiorem. Paulina nauczyła mnie wiązać hidżab i znalazłyśmy w sh dwie identyczne, długie spódnice.


Na wejściu zostałyśmy bardzo miło powitane przez polkę, która zmieniła swoją wiarę i bardzo fascynuje się koranem. Zaproponowała nam, że oprowadzi nas i opowie trochę o tej kulturze oraz budynku. Na powyższych zdjęciach zobaczyć możecie salę modlitewną dla mężczyzn. Zdjęcia skupione są na najważniejszych elementach. Pierwszym z nich jest minbar. Minbar jest podstawowym elementem meczetu. Najczęściej wykonany jest z drewna i tak też jest w warszawskim meczecie. Jak go rozpoznać? Wygląda trochę jak tron, do którego prowadzą schody. Służy do ważnych przemówień. Na prawo od minbaru znajduje się mihrab. U nas jest w dosyć prostej wersji. To miejsce jest jednak zwykle bardzo bogato zdobione. Tutaj jest drewniane, przez co ładnie komponuje się z minbarem. Mihrab możemy również spotkać w postaci wnęki w ścianie. Ostatnim z najważniejszych elementów jest tablica z godzinami. Godziny wskazują o której będą odbywać się modlitwy. Nie jestem sama w stanie odczytać, co jest na niej napisane, ale pamiętam, że ilość modlitw bardzo mnie zszokowała.

A oto my... :)


Poznajecie mnie? :D Podpowiem. Ja jestem w okularach, a Paulina bez. 👍

Może już zauważyliście po zdjęciach, na salę modlitw można wejść jedynie bez obuwia. Przed wejściem znajduje się specjalna półka na buty, ale można je zostawić nawet bezpośrednio pod drzwiami. Można być w skarpetkach lub bez, ale buty należy ściągnąć. Zdjęcia robiłyśmy już piętro wyżej, czyli w sali dla kobiet. Mężczyźni nie mają tu wstępu, ponieważ w czasie modlitwy przybiera się taką postawę:

Znalezione obrazy dla zapytania meczet modlitwa
...no i jak można się domyślić, niekoniecznie wszyscy czuliby się z tym komfortowo.


zdjęcie z google grafika


Miałyśmy także możliwość zwiedzenia miejsca, w którym czyta się koran, jednak nie zostałyśmy tam długo, bo było zbyt dużo osób.


Powrót na stację kolejową był dosyć nietypowy. Na co dzień mieszkamy w o wiele mniejszym mieście i nie jesteśmy przyzwyczajone do takich potężnych budynków. W meczecie byłyśmy dosyć długo i wyjście z niego na ulicę było jak wyjście na inny świat.


Mimo, że ta kultura zdecydowanie nie jest dla mnie, to wycieczka bardzo mi się spodobała. Uwielbiam każde nowe doświadczenia, nawet te, które nie są powiązane z moimi zainteresowaniami. Przede wszystkim cieszę się, że z moją pomocą spełniło się marzenie mojej przyjaciółki i nie mogę się doczekać kolejnego wspólnego zwiedzania! :)

A wy lubicie nowe doświadczenia, nawet te bardziej szalone?

piątek, 7 czerwca 2019

Speedpaint #2 "Wooden Hair"

Natura zawsze potrafi mnie niesamowicie zainspirować, a kreatywne podejście do sztuki to coś, co lubię najbardziej. W drugim speedpaintcie ode mnie, prezentuję Wam moją wizję na kobietę z drewnianymi włosami. Pomysł na gałązki wziął się głównie z przejażdżek rowerem po okolicy. Wiosna jest piękna. ;) Kwiaty najbardziej mnie tu zainspirowały!

Czas: 6 dni
Program graficzny: Krita


Przed realizacją grafiki, stwierdzenie "drewniane włosy", budziło w innych mieszane uczucia, sama przez te spojrzenia zaczęłam się obawiać, czy aby nie jest to zbyt szalony pomysł. Mimo wszystko zrealizowałam moją wizję i nie żałuję tego. Efekt jak najbardziej nie jest przesadzony, przynajmniej moim zdaniem. Powstałej dziewczynie przypisałam jeden z żywiołów - ziemię.


Rysując ten obrazek wymyśliłam dla niej większą historię. Jej włosy to oczywiście znak rozpoznawczy i to właśnie to czyni ją wyjątkową. Gałązki wyrastające z jej głowy zachowują się jak prawdziwe - liście zmieniają kolor, kwiatki kwitną, na zimę są nagie łodygi. Można by z tego zrobić historię dla nastolatków z kategorii fantastyki o akceptacji swoich niedoskonałości. Tak jak młode drzewko, tak samo młoda dziewczyna z obrazka zaczęłaby od małych łodyg. Jednak długo bez kwiatków, bez liści. Dopiero po wielu latach, po zaakceptowaniu nagich gałązek, zaczęłyby się pojawiać pierwsze liście, a jeszcze później piękne, pachnące kwiaty. Ogólnie można do niej dać dużo scenariuszy. 

Możecie napisać w komentarzu, jakie były wasze pierwsze myśli związane z tą nietypową dziewczyną. :)

Polubienia i komentarze pod filmem bardzo mnie motywują, dlatego jeśli masz chwilę i grafika się spodobała to wejdź tu: https://youtu.be/8cDOCbfByi4