Srebrna paczka od Mediect

 Wracam do regularnego pisania po wizycie w szpitalu (nic poważnego 😉). Odpoczywam po zabiegu i akurat mam czas na testowanie nowości. W dzisiejszym poście chciałabym Wam pokazać paczuszkę od Mediect. Przede wszystkim zaskoczyła mnie pięknym designem! Już dawno nie miałam tak miłej niespodzianki, jeśli chodzi o zapakowanie produktów do testowania ...z resztą sami zobaczcie!


W pięknym, brokatowym pudełku znalazły się maseczki (kolejna wersja do przetestowania), sztyfty przeciwtrądzikowe (3 sztuki) i pojemniczek z serum w kapsułkach (5 sztuk). Z maseczkami być może mieliście już styczność, aczkolwiek serum i sztyfty to nowość, która dopiero wejdzie na rynek. Jak się u mnie sprawdziły? Zapraszam do kolejnej części wpisu!



_______________________________________________

Hydrating Silver Face Mask 

✨ Nawilżająca Maska Ze Srebrem ✨


Pierwszą do testów wybrałam maseczkę. Bardzo zaciekawiła mnie ta wersja, ponieważ po przetestowaniu bombelkowej z tej samej marki, byłam naprawdę zadowolona. 


Maseczka ze srebrem wyróżnia się z pewnością podwójną warstwą. Po nałożeniu maseczki na twarz ściągamy drugą warstwę i dopiero wtedy maseczka robi wrażenie. Przypomina srebrny plaster miodu, więc prezentuje się bardzo oryginalnie. Sama grafika na opakowaniu to podkreśla. 

Jak się u mnie sprawdziła?
Po ściągnięciu maski moja twarz była wyraźnie rozjaśniona i wyrównał się jej koloryt. Jak widać na zdjęciu po prawo niedoskonałości stały się mało widoczne. Maseczka z pewnością spisała się, jeśli chodzi o nawilżenie. Skóra prezentowała się zdrowo i stała się bardzo miła w dotyku, mimo, że przed nałożeniem była lekko wysuszona. Co najważniejsze maseczka nie podrażniła mi skóry i przyjemnie się ją nosiło. Chętnie do niej wrócę!



_______________________________________________

Acne Stick
🌠 Sztyft Przeciwtrądzikowy 🌠

Kolejnym kosmetykiem, który postanowiłam przetestować był sztyft przeciwtrądzikowy. Najgorszy okres w walce z trądzikiem na szczęście mam już za sobą, ale nie pozbyłam się go do końca. Pojedyncza krostka lubi wyskoczyć w widocznym miejscu w najmniej oczekiwanym momencie, znacie to? Taki pomocnik jak sztyft przeciwtrądzikowy brzmi jak ratunek w takiej sytuacji, jednak czy jest warty zainteresowania? Użyłam go w dwóch punktach na twarzy - na drobnej ranie i maleńkich krostkach przy czole. Jeśli chodzi o rankę to kolejnego dnia stała się prawie niewidoczna, tu naprawdę był zadowalający efekt, jednak przy krostkach, niestety nic się nie zmieniło. Nie wiem jak ten sztyft sprawdzi się przy większych krostkach lub po prostu w innym miejscu, ale nie skreślam go i chętnie przetestuję go ponownie. 

Sztyft może sprawić trudność w otwarciu, przynajmniej ja nie byłam pewna czy się go odkręca, czy oddziela się jego części siłą. Najwygodniej jednak otwiera się go delikatnie łamiąc go na środku. :) Jest bardzo poręczny, można bez problemu schować go do torebki. 



_______________________________________________

Age-Delay Revitalizing Oil-Serum Capsules
⭐Kapsułki Age-Delay Revitalizing Oil-Serum⭐


Ostatnie do przetestowania zostawiłam serum w kapsułkach. To pierwsze kapsułki jakie kiedykolwiek miałam okazję testować. Jest to kolejny produkt, którego bardzo przyjemnie mi się testowało. Wizualnie bardzo podoba mi się w nich motyw serca, naprawdę strzał w 10! Aplikacja jest również bezproblemowa. Bez problemu oderwałam końcówkę i nałożyłam zawartość kapsułki na skórę twarzy. Mimo oleistej konsystencji, serum bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Po chwili skóra stała się mocno wygładzona i miękka. Podoba mi się ten efekt, ponieważ mam problem z "workami" pod oczami, a serum lekko je złagodziło napinając skórę. Serum zawiera masło shea, olejek skwalenowy, olej z nasion kamelii i olejek lawendowy, więc jest mieszanką bardzo odżywczych składników.


Mieliście już coś od Mediect? Który z powyższych produktów zaciekawił Was najbardziej?

Mediect "Cleansing and Brightening" Bubble Mask

Cześć! Muszę się Wam przyznać, że ostatnio nagromadziłam u siebie dosyć sporo maseczek. Bardzo je polubiłam i chętnie testuję nowości. Jedną z ciekawszych masek jest z pewnością bąbelkująca maska "oczyszczenie i rozświetlenie" od Mediect. Wiem, że tego typu maseczki są już na rynku, ale ta jest moją pierwszą z takim efektem. Pudełko zawiera trzy maseczki w płachcie. Opakowanie zrobiło na mnie pozytywne wrażenie. Podoba mi się, że zadbano tu o każdy szczegół. Interesująca grafika przyciągnęła mój wzrok, a samo odpakowywanie sprawiło mi wiele frajdy. Masek staram się nie używać zbyt często, bo nie ma co z nimi przesadzać. Zostawiam je zwykle do przetestowania na weekend. 

Związałam włosy, oczyściłam twarz i zabrałam opakowanie do łazienki. Musze przyznać, maska jest bardzo mocno nasączona płynem. Jej kształt jest dosyć zabawny, więc można się z siebie pośmiać. :P U mnie bąbelki zaczęły się pojawiać już w trakcie nakładania maski. Po chwili było ich już naprawdę mnóstwo. Trzymałam ją tak jak zaleca producent - niecałe 5 minut. Efekt bąbelkowania z maską był fajny, ale dopiero po ściągnięciu jej poczułam, jak wiele ich się zrobiło. Maska w trakcie noszenia nie zsuwała się i nie przeszkadzała. Było czuć bańki mydlane, co było dosyć zaskakujące jak na kosmetyk. 


Po ściągnięciu, należy zmyć z twarzy resztki produktu. W efekcie końcowym twarz jest wygładzona i rozświetlona. Maska jak najbardziej spełnia swoje obietnice. Jak dla mnie rozświetlenie jest trochę zbyt mocne, ale cieszę się, że widać po niej efekt oczyszczenia. Z pewnością to nie będzie moja ostatnia maseczka z tej firmy.


Słyszeliście o tej firmie? Lubicie maski w płachcie?

Le Petit Marseillais

Kochani ostatnio udało mi się zostać ambasadorką Le Petit Marseillais. Jest to moja pierwsza kampania, w której biorę udział. Nie sądziłam, że spodobam się na tyle, że dostanę szanse już przy pierwszej próbie testowania. Jest to dla mnie naprawdę duże wyróżnienie. :)

Kurier zaskoczył mnie, dostarczając paczkę do szkoły. W paczuszce zastałam ładnie zapakowane kosmetyki z gratulacjami i książeczką wydaną dla ambasadorek. Z kosmetyków pojawiły się dwa dezodoranty i dwa żele. Pierwszy zestaw to połączenie białej brzoskwini i nektarynki, a drugi to kwiat pomarańczy.


~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~

Delikatny dezodorant - Kwiat Pomarańczy. Produkt nie zawiera soli aluminium, więc jedynie ukrywa nieprzyjemny zapach, nie zapobiegając poceniu. Formuła dezodorantu pozwala skórze oddychać. Kwiat pomarańczy w przypadku dezodorantu podoba mi się chyba nawet bardziej od żelu o tym zapachu. Mocniejsza wersja bardziej do mnie przemawia. Utrzymuję się długo, w zupełności sprawdza się na cały dzień. Butelka jest duża o pojemności 200ml. Wygodna, łatwa w aplikacji i wydajna. Kosmetyk nie brudzi ubrań i szybko się wchłania. Można go spokojnie używać po depilacji, bo skóra nie będzie podrażniona. Jest naprawdę delikatny dla skóry.
~*~

Delikatny dezodorant - Biała Brzoskwinia. Produkt zapewnia 24h świeżości i skuteczności działania. Mnie zdecydowanie na cały dzień wystarcza. Zapach jest równie przyjemny jak w przypadku żeli z tej firmy. Jednak w porównaniu do żelu z tej samej serii niestety przegrywa. Tutaj zapach nie jest słodki - jest zdecydowanie mocniejszy. Wyczuwalna jest zawartość alkoholu, jednak głównie czuć to na początku. Po chwili zostaje sam owocowy zapach i ciało naprawdę pięknie pachnie, a zwłaszcza po użyciu uprzednio żelu. Seria brzoskwiniowa to zdecydowanie mój faworyt. Dezodorant nie zostawia śladów. Pomarańczowa buteleczka pięknie się prezentuje.
~*~

Kremowy żel pod prysznic - Kwiat Pomarańczy. Jego pojemność to 250ml. Zapewnia nawilżenie i odżywienie. Ma ciekawy zapach, który długo się utrzymuję, jednak nie do końca do mnie przemawia. Nie jest zły, aczkolwiek kojarzy mi się z piankami do golenia mojego dziadka. Konsystencja jest dosyć gęsta. Pieni się bardzo fajnie, a piana łatwo się spłukuje. Myślę, że będzie bardzo wydajny. Świetnie nada się jako dodatek do prezentu. Ma śliczne opakowanie, które wygodnie można położyć do góry dnem, gdy będzie się kończyć. Butelka nie ślizga się w dłoniach. Żel natomiast nie podrażnia i nie wysusza skóry. Myślę, że warto wspomnieć, że te żele mają pH neutralne dla skóry.
~*~

Delikatny żel pod prysznic - Biała Brzoskwinia i Nektarynka. Jego pojemność to 250ml, co sprawia, że świetnie nada się na podróż, tak jak i poprzedni żel. Zapewnia nawilżenie i odświeżenie. Ma cudowny zapach, po którym od razu nabrałam chęci na słodkie owocki. Gdy go otworzyłam nie mogłam się nawąchać. To zdecydowanie trafny zapach dla mnie. Zapach ogólnie bardzo słodki, więc niektórym może to przeszkadzać. W porównaniu do poprzedniego żelu ten jest o wiele rzadszy. Skóra po jego użyciu jest pachnąca i bardzo miękka. Myślę, że i ten będzie wydajny. Równie dobrze się pieni. Bardzo delikatny dla skóry. Kąpiel z nim ożywia i poprawia nastrój, aż chce się posiedzieć dłużej w łazience. Zapach naprawdę pozytywnie zaskakuje smakoszy tych owocków.

Mieliście do czynienia z którymś z tych kosmetyków?
Copyright © Dollka Blog